URZĄD MARSZAŁKOWSKI W BYDGOSZCZY/CANVA

Uczniowie przyjdą. Z takim nastawieniem w bydgoskim Urzędzie Wojewódzkim zorganizowano konferencję „Życie jako wartość". I przyszli, bo zostali zmuszeni.

REKLAMA

W Urzędzie Wojewódzkim w Bydgoszczy odbyła się konferencja „Życie jako wartość”. Dyrekcja VII LO, na wyraźną prośbę kuratora, wysłała tam jedną ze swoich klas.

Wydarzenie okazało się lekcją religii w wersji premium. Uczniowie dowiedzieli się, że aborcja i eutanazja to najgorsze rzeczy na świecie. Na konferencji zaprezentowano też piramidę wartości z Bogiem na jej szczycie. Całość rozpoczęła się od mszy świętej, a w pierwszym rzędzie zasiadł biskup Krzysztof Włodarczyk.

Jak informuje bydgoska "Wyborcza", część uczniów, gdy zdała sobie sprawę z tego, gdzie się znalazła, postanowiła wyjść. Prawdopodobnie było to spowodowane ich niechęcią do uczestnictwa w religijnych zgromadzeniach zamiast w lekcjach.

Dyrekcja szkoły zapewnia, że żadne sygnały nie wskazywały na kontrowersyjny charakter konferencji i na to, że będzie miała więcej wspólnego z katolicką propagandą niż nauką. Z całej sytuacji zadowolony jest wojewoda Mikołaj Bogdanowicz, który bardzo ucieszył się z obecności młodzieży. Uznał, że jest "odpowiednio wrażliwa na to pouczające wydarzenie". Podczas konferencji z zapałem przypominał nauczanie papieskie głoszące, że to nie człowiek jest panem życia, a życie zostało nam dane przez Boga. Dlaczego jednak uczniowie w ramach świeckiej szkoły mają brać udział w religijnych wykładach? Nie wiadomo. To ASZdziennik, ale to prawda.