
Pełniąca funkcję Kujawsko-Pomorskiego Wicekuratora Oświaty Maria Mazurkiewicz wytłumaczyła na swoim Facebooku, dlaczego wszyscy nie mamy racji, oburzając się na widok nagrań z ostatnich rekolekcji dla młodzieży w Toruniu. Odpowiedź jest prosta: bo to była SZTUKA, WY PIEPRZONE NIEUKI.
Wicekuratorka rozpoczyna swój wywód klauzulą: "Nie widziałam całego stanowiącego część rekolekcji przedstawienia (...), ale tym bardziej dziwię się reakcjom na temat wyrwanego z kontekstu fragmentu". No tak, bo przecież całkiem możliwe, że w szerszym kontekście szarpanie obnażonej kobiety po podłodze i wyzywanie jej od szmat podczas rekolekcji wielkopostnych dla młodzieży szkolnej jest całkowicie zasadne.
Urzędniczka przytoczyła też skróconą i uogólnioną historię teatru, tłumacząc wszystkim oburzonym debilom, że sztuka zawsze miała prowokować i zmuszać do przemyśleń.
Na koniec dodała, że sam Jezus mówił, że to chorzy potrzebują lekarza, nie zdrowi – co miało być chyba ostatecznym szach-matem usprawiedliwiającym drastyczne sceny w przedstawieniu katolickiego kółka teatralnego.
A kiedy już zabrakło wszelkich innych argumentów, Maria Mazurkiewicz sama postanowiła zmusić nas do niewygodnej refleksji, zadając kontrowersyjne pytanie: co tak w ogóle robią uczniowie, którzy nie przyszli ani na rekolekcje, ani na zajęcia zastępcze w szkole? Hm? O tym pewnie nie pomyśleliście, łaknący taniej sensacji nieuki.
To jest ASZdziennik, ale to prawda.
