
Jolanta Dobrzyńska to doradczyni Andrzeja Dudy. Prezydentowi pomaga w sprawie najważniejszej, bo w obszarze edukacji. Jest członkinią Rady do spraw Rodziny, Edukacji i Wychowania. Wygląda na to, że podpowiada Andrzejowi Dudzie, że potrzeby osób z niepełnosprawnościami to gender, komunizm i spisek światowej finansjery.
Doradczyni Dudy swój w ogóle nieableistyczny manifest opublikowała w "Naszym Dzienniku". I dowiadujemy się z niego, że wykluczanie osób z niepełnosprawnościami w szkołach nie jest takie złe, a wręcz im pomaga. Oto wybór kilku cytatów z tekstu Dobrzyńskiej. Żaden nie został zmyślony.
Edukacja włączająca to spisek Sorosa
"Włączenie do szkół dzieci niepełnosprawnych, bez względu na rodzaj i głębokość ich upośledzenia, do nauki z uczniami pełnosprawnymi jest pretekstem do kolejnych przeobrażeń szkoły w zakresie jej zadań, programów edukacyjnych i struktur pod dyktando światowej finansjery."
Jak tak dalej pójdzie, to wszyscy uczniowie będą szanowani
"Polska szkoła została wprzęgnięta w zaplanowany przez globalistów system przeobrażenia społeczeństw i narodów, według tzw. idei spójności społecznej. Doświadczany w różnych krajach świata program inkluzji (włączenia) służy zmianie ludzkiego myślenia w kierunku afirmowania każdej inności i różnorodności, z zaniechaniem odniesień religijnych, moralnych i kulturowych."
ONZ manipuluje mózgami
"Nad globalnymi programami włączenia edukacyjnego pracuje agenda ONZ: Instytut na rzecz Edukacji dla Pokoju i Zrównoważonego Rozwoju im. Mahatmy Gandhiego (UNESCO MGIEP), wykorzystując technologie i neuronauki do manipulowania postawami i przekonaniami dzieci w różnych krajach świata."
Uwaga, komunizm!
"Gdy projekt edukacji inkluzyjnej nazwiemy ideologią, spotykamy się bezsprzecznie z oburzeniem jego polskich propagatorów. Zachodni adwersarze, którzy nie doświadczyli komunizmu, przytakną nam jednak z dumą: tak, to jest ideologia. To misterny gmach wzniesiony na fundamencie ludzkiej wyobraźni. Tym dziełem będziemy przekształcać starą skorupę świata według nowych reguł!"
O tym, że edukacja włączająca to – straszne słowo – GENDER
"Edukację włączającą wspiera nowa dyscyplina studiów o nazwie disability studies - studia nad niepełnosprawnością. (...) Łatwo dostrzec tu analogię ze studiami genderowymi. Obie dyscypliny usuwają z pola widzenia dwa podstawowe w nauce określenia: „natura” i „norma”, a wraz nimi wszelkie odniesienia do realności i normalności."
Co dalej? Może rasizm, seksizm i homofobię też chcecie nam odebrać?
"Edukacja włączająca przekierowuje polską szkołę na śliską ścieżkę całkowitego oderwania od realiów życia i nauczania. W krajach, które ją przyjęły, stała się rodzajem zaprogramowanej i sowicie opłacanej batalii kulturowej wypowiedzianej nie tylko barierom społecznym niepełnosprawności, ale też „postawom opresyjnym”, takim jak rasizm, seksizm, atrakcjonizm czy homofobia."
OK, dość cytatów dzbaniary. Ale to nie wszystko. Bo jakby doradczyni Dudy było mało, to warto wiedzieć, że to wszystko popiera i gorąco poleca kuratorka oświaty Barbara Nowak.
Do stanowiska Nowak, która podziela zdanie Dobrzyńskiej, odniósł się Wojtek Sawicki (@lifeonwhlz).
– Przedstawianie edukacji włączającej jako czegoś niebezpiecznego, jako zagrożenie dla dzieci, element walki ideologicznej to rzecz, którą trudno mi skomentować parlamentarnymi słowami – pisze Wojtek. – Politycy, przedstawiciele ważnych instytucji powinni uważać na słowa, myśleć o możliwych konsekwencjach swoich wypowiedzi.
Wojtek dodaje, że edukacja włączająca osób z niepełnosprawnościami nie jest łatwym procesem, ale wrogość wobec niego, zwłaszcza ze strony władzy, jeszcze bardziej go utrudnia.
– Sam uczęszczałem do klasy ze zdrowymi dziećmi, nie zawsze było różowo, ale przebywanie wśród rówieśników, konieczność pracy w grupie, nabywanie umiejętności interpersonalnych bardzo dużo mi dało. Bez tego byłbym innym człowiekiem – podkreśla Wojtek.
– Nie ruszam rękami, a one i tak opadają – podsumowuje Wojtek.
To jest ASZdziennik, ale to prawda.
