ASZ_avatar

Sukces podręcznika od polskiego. Miał nauczyć dzieci zaimków, a nauczył handlu ludźmi

Aleksandra Kasprzak

22 marca 2023, 13:35 · 1 minuta czytania
Wielkie osiągnięcie podręcznika! Twórcy najprawdopodobniej długo głowili się, jak stworzyć ćwiczenie, które nauczyłoby dzieci wiedzy o zaimkach, ale w końcu znaleźli złote rozwiązanie. Wrzucili zaimki do dialogu na temat handlu ludźmi i dzięki temu dzieci wiedzą, jaką częścią mowy jest zaimek i że Chińczyka można kupić za 50 dukatów.


Sukces podręcznika od polskiego. Miał nauczyć dzieci zaimków, a nauczył handlu ludźmi

Aleksandra Kasprzak
22 marca 2023, 13:35 • 1 minuta czytania
Wielkie osiągnięcie podręcznika! Twórcy najprawdopodobniej długo głowili się, jak stworzyć ćwiczenie, które nauczyłoby dzieci wiedzy o zaimkach, ale w końcu znaleźli złote rozwiązanie. Wrzucili zaimki do dialogu na temat handlu ludźmi i dzięki temu dzieci wiedzą, jaką częścią mowy jest zaimek i że Chińczyka można kupić za 50 dukatów.
Fot. 123rf.com, Facebook/Krystian Dudek
Więcej ciekawych artykułów znajdziesz na stronie głównej

Niezwykle edukującym ćwiczeniem podzielił się na Facebooku Krystian Dudek, który, jak wspomina, trafił na tego typu treści podczas odrabiania z córką lekcji.


Dzięki ćwiczeniu możemy dowiedzieć się, że najbardziej pożądanym na rynku produktem jest młody człowiek zwany „młokosem”, za którego należy zapłacić aż 100 dukatów. Połowę tej ceny trzeba wyłożyć, jeśli komuś przyszłaby ochota, by zakupić sobie obywatela Chin. Za to poeta to towar małowartościowy i można go dostać prawie za darmo. Nabywca oferuje za niego jeden cekin, argumentując tak niską cenę jego zakopconą twarzą i faktem, że poeta jest „brzydalem”.

Historia ma, oczywiście, wydźwięk pozytywny: niewolnicy bohaterowie są spokrewnieni i jeden z nich docenia, że litościwy nabywca zgodził się na zakup ich ciał hurtem, dzięki czemu będą mogli dalej „dzielić swe losy”.

A co z zaimkami? No faktycznie jakieś tam są i należy je sobie podkreślić na tle uroczego obrazka z ludźmi ze związanymi rękoma.

I nie chodzi o to, by wprowadzać tę oburzającą niektórych cenzurę, bo czytanie krytyczne Przygód Sindbada nie jest problemem. Problemem jest zaprezentowanie wycinka bez kontekstu i bez sensu, bo cała historia ma się do zaimków tak, jak brokuły do kuwety.

Zdajemy sobie sprawę z licznych edukacyjnych absurdów i tego, że istnieje wiele tekstów kultury, które z perspektywy czasu wydają się oburzające.

Dlatego, idąc za trendem, przedstawiamy kilka propozycji w podobnym klimacie:

  • Biblia Szatana do nauki przymiotników
  • Jądro ciemności jako podręcznik do etyki
  • Mein Kampf do nauki niemieckiego

To jest ASZdziennik, ale to prawda.