Fot. 123rf.com

W życiu 34-letniej Uli jest zaledwie kilka rzeczy, które ją ekscytują: spontaniczne wyjście z koleżankami, zabawa z psem, nowy sezon ulubionego serialu. Nic jednak nie zapewnia jej takiego dreszczyku emocji jak odkładanie PIT-u na ostatnią chwilę.

REKLAMA

Kiedy mija termin na składanie PIT-ów? Na końcu czerwca, kwietnia, czy może jakoś w maju, jeśli przez część roku Ula miała działalność?

Nie wiadomo, ale to tylko dodaje codziennej podatkowej bezczynności pikanterii.

Bo reszta życia Uli jest dość przewidywalna:

wstaje rano, trzy razy w tygodniu pracuje z biura, dwa zdalnie, popołudniami robi zakupy, jedzie do domu, gotuje kolację, wychodzi z psem, kąpu kąpu, serial i do spania.

Czasem wyjdzie z koleżankami, napiją się aperolka, ponarzekają na tych samych facetów, co zawsze, a potem będą żałować jakichś głupot, które wygadywały po dwóch drinkach.

Po powrocie do domu znowu zauważy, że musi wstawić pranie, a jak wstawić, to też rozwiesić, a skoro rozwiesić, to poskładać to, które od tygodnia wisi na suszarce. I w sumie powinna też umyć włosy, ale czy lepiej zrobić to wieczorem, czy rano przed pracą?

I tak w kółko.

Na szczęście raz w roku nadchodzi okres podatkowy, na myśl o którym aż jeżą się Uli włoski na ramieniu. Nic w nim nie jest jasne, nic nie jest przewidywalne. Może będzie miała zwrot, a może będzie musiała dopłacić. Może złoży PIT na czas, a może się okaże, że miała to zrobić dwa miesiące temu, a teraz jest winna państwu trzy tysiące złotych, a przecież tyle nie ma, a gdyby złożyła go na czas, to sama dostałaby tysiąc siedemset.

Już oczyma wyobraźni widzi swoje życie po tym, jak zostaje skazana za nieświadome przestępstwa podatkowe, już klaruje jej się wizja surowego życia w więzieniu, wyzwań po wyjściu na wolność, ciągłej walce, do której codziennie staje i codziennie zwycięża. Potem okazuje się, że to nie ona popełniła błąd, tylko urząd skarbowy; dostaje ogromne odszkodowanie, kupuje zaniedbaną willę w Toskanii, którą odnawia wraz z polskimi robotnikami. Tam poznaje wspaniałego mężczyznę, Włocha, nie!, nie Włocha, a... Irlandczyka w grubym swetrze rybackim. Zakochują się w sobie i do końca życia budzą się w swoich objęciach pod słońcem Toskanii.

Ale do tego czasu jeszcze trochę pozwleka ze złożeniem tego PIT-u.

Na pewno jeszcze jest czas.

To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.