WIKIPEDIA/Manfred Werner / Tsui

Esencja elegancji i posiadacz najwspanialszego akcentu świata. Michael Caine obchodzi dzisiaj swoje urodziny. Mimo fantastycznej kariery aktor nadal ma jedno niespełnione marzenie – chciałby kiedyś coś źle zagrać.

REKLAMA

Sir Michael zadebiutował na dużym ekranie w 1956 roku i od tego czasu zagrał w ponad 130 produkcjach. Aktor był gwiazdą wielu kultowych filmów, takich jak „Alfie”, „Młodość”, „Incepcja”, czy „Mroczny Rycerz”, w którym wcielił się w postać Alfreda, służącego Bruce'a Wayne'a. Swoim talentem rozkochał w sobie krytyków i widzów na całym świecie, a w ciągu swojej kariery zdobył wiele prestiżowych nagród, w tym dwa Oscary. Niestety, Caine przez ponad 60 lat swojej kariery nie zagrał ani jednej słabej roli. Fani aktora mają nadzieję, że jego marzenie w końcu się spełni. Uważają, że Brytyjczyk to legenda kina, ale dopiero grając żenująco słabo, pokazałby, że jest naprawdę wszechstronnym aktorem.

Szansą Caine'a na zdobycie upragnionej Złotej Maliny może być odejście od współpracy z Christopherem Nolanem i próba podbicia polskiego rynku filmowego. Rola nestora mafijnej rodziny w kontynuacji „365 dni” lub komediowy duet z Michałem Milowiczem może być przepustką do filmowego spełnienia. Mimo tej ogromnej skazy na karierze wciąż pozostaje jednym z naszych ukochanych aktorów. Z okazji urodzin życzymy mu wszystkiego najlepszego i dziękujemy za wszystkie niezapomniane role, które mają swoje miejsce w naszych sercach. To ASZdziennik, ale Michael Caine to aktor wybitny.