CANVA

Myśliwy, któremu niewątpliwie brakuje adrenaliny i mózgu, postanowił iść na polowanie i zamordować bezbronnego pieska. Śledczy potwierdzili, że zabił celowo i "bez uzasadnionego powodu".

REKLAMA

Polujący z ambony 70-letni „człowiek” zauważył w lesie psa. Szybko wycelował w zwierzę i oddał strzał, zabijając go na miejscu. Choć piesek nie stanowił żadnego zagrożenia dla innych zwierząt ani ludzi, myśliwy postanowił go po prostu zamordować. Życie zwykłego, bezbronnego psa zostało zakończone przez zwyrodnialca. Gdy morderca usłyszał właścicieli nawołujących swojego pupila, zapakował ciało do bagażnika i wywiózł nad rzekę i porzucił je w błocie. Jeleniogórska policja postawiła łajdakowi ze strzelbą zarzut zabicia psa. Grozi mu za to do trzech lat więzienia i grzywna. Kolejny raz myśliwi udowodnili swoją siłę i odpowiedzialność. Czy polowania na psy, które są symbolem przywiązania i lojalności, będą nowym sposobem na zyskanie szacunku wśród myśliwskiej braci? Możliwe. Czy Polski Związek Łowiecki zrobi cokolwiek, by myśliwi zaczęli traktować zwierzęta z szacunkiem, a nie jako cele na strzelnicy? Pewnie nie. To ASZdziennik, ale to niestety prawda.