Fot. 123rf.com

Jak tam? Wszystko dobrze? Miło spędziłaś weekend? Uff, to fajnie, bo włos już się martwił, że zauważysz go już w piątek albo nawet w czwartek, a tak spędził z tobą każdą chwilę, kiedy ty nawet nie miałaś o nim pojęcia.

REKLAMA

W zasadzie to jest trochę zaskoczony, że wyczułaś go dopiero teraz. W końcu wcale się przed tobą nie ukrywał, a wręcz wyrósł dokładnie w takim miejscu, że widzieli go wszyscy oprócz ciebie.

Znaczy, yyyy, jasne, może nie widzieli. Bo to przecież całkiem możliwe, że gruby, ciemny, długi włos wyrastający wprost z twojej linii żuchwy, którą tak skrupulatnie podkreślasz rozświetlaczem i bronzerem akurat uszedł uwadze wszystkich, z którymi spędziłaś ostatnie trzy dni.

Ale co prawda, to prawda, włos musi przyznać, że światło w twojej łazience, w której najczęściej oglądasz swoją twarz z odległości kilku centymetrów, jest z jakiegoś powodu gorsze niż jakiekolwiek światło gdziekolwiek indziej. A sama dobrze wiesz, że wystarczyłoby, że poszłabyś do przebieralni w Zarze, aby dostrzec każdą, nawet najmniejszą niedoskonałość swojej skóry i ciała. No ale co on ci będzie mówił. Gdybyś chciała go zauważyć, to pewnie zrobiłabyś to już w środę.

Tak, w środę, bo jeśli wydaje ci się, że kłak takich rozmiarów pojawił się na twoim podbródku z dnia na dzień, to grubo się mylisz. Serio, to naprawdę fascynujące, że osoba, która całe swoje jestestwo opiera na nerwowym dotykaniu i skubaniu swojej twarzy, nie wyczuła pod palcami takiego potwora.

No nic, nie chce ci już zawracać głowy. Zakłada, że teraz pewnie się go pozbędziesz tak szybko, jak to możliwe (a jeśli jesteś poza domem, to będziesz go bez przerwy dotykać tak długo, aż nie dorwiesz pierwszej lepszej pęsety). Tak czy owak, miło było spędzić z tobą ostatni tydzień... HEHE, ŻARTUJE! Pół tygodnia. A, i tak dla jasności, ten chłopak ze stolika obok, który wpatrywał się w ciebie dziś w kawiarni, tak naprawdę gapił się na tę wielką narośl na twojej żuchwie.

Nie ma za co.

To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.