
Czy jest coś lepszego niż tańce pod gołym niebem na letnim festiwalu? Tak, tańce w kożuchach na zimowym festiwalu! Przedstawiamy 10 powodów, dla których zimowe festiwale są lepsze niż letnie.
1. Zamiast bzyczenia much i komarów słychać skrzypiący pod nogami śnieg. Szacuje się, że statystyczny festiwalowicz na polu namiotowym połyka 18 komarów dziennie i zjada 2 kg pająków podczas snu. Na zimowym festiwalu to nie problem, bo robaki zimą... śpią (disclaimer: to tak na chłopski rozum, bo nie jesteśmy entomologami).
Podczas gdy na letnim festiwalu słyszysz przeważnie chlupot błota pod trampkami, na zimowym muzyką dla uszu jest śnieg skrzypiący pod stopą chronioną przez wygodny but i ciepłą wełnianą skarpetę utkaną ręcznie przez zręcznego górala. I żadnego komarzego bzyczenia nad uchem.
Jeżeli na zimowym festiwalu usłyszysz jakieś bzyczenie, będzie to prawdopodobnie największy przebój zespołu post-rockowego, który akurat gra na głównej scenie. 2. Masz wymówkę do zaprezentowania światu twojej rozbudowywanej od lat kolekcji kolorowych czapek. Doskonale wiemy, że przez ostatnie lata zbiór twoich zimowych nakryć głowy rozwijał się w fenomenalnym tempie. I w końcu znalazła się idealna okazja do skorzystania z niego! 3. Możesz założyć swoją najbardziej jaskrawą kurtkę puchową i wszyscy będą ci zazdrościć! Puchówka to ulubiony strój uczestników SnowFestu, a jej jaskrawy kolor może (niczym bohater „Dzikości serca”) wyrazić twój indywidualny styl i wiarę w wolność osobistą. A czy można sobie wyobrazić sobie do tego lepsze okoliczności niż zabawa podczas koncertów z poniższego line-upu?
4. Na zimowym festiwalu nie musisz martwić się o to, że twoje lody zaczną się rozpuszczać, zanim zdążysz je zjeść.
Podobno chłopaki z Pendulum nie mogą żyć bez dwóch rzeczy: drum n’ bassu i lodów waniliowych. Na szczęście podczas swojego występu na SnowFest będą mogli połączyć je obie. 5. Możesz wykorzystać swoje umiejętności przeprowadzania tajemniczego rytuału kakao. Wszyscy festiwalowicze docenią ten piękny sposób na skupienie, odpoczynek, uzyskanie wewnętrznego spokoju i połączenie z samym sobą. 6. Nie musisz się martwić o plamy potu pod pachami. I tak masz na sobie gruby sweter.
Choć plamy potu mogą być uciążliwe i czasem nieprzyjemne, założenie kilku warstw ubrań pomaga ukryć nam problem przed współbiesiadnikami.
Szczególnie przydaje się to w momentach największych tanecznych szaleństw, a takich na SnowFeście nie zabraknie: Bass Astral, RYSY, Asthma... uff!
Będzie gorąco.
7. Podczas zimowego festiwalu masz gwarancję, że nie zobaczysz nikogo w skarpetach i sandałach.
Zimowa aura wymaga odpowiedniego ubioru, a letnie festiwale często przyciągają osoby, które podejmują bardzo ryzykowne modowo-obuwnicze wybory. Na szczęście omija to szerokim łukiem festiwale zimowe.
Przede wszystkim, temperatura jest na tyle niska, że nikomu raczej nie przyszłoby na myśl, aby wyjść na zewnątrz w takim obuwiu. Po drugie, zimowy festiwal to czas, kiedy ludzie chcą wyglądać modnie i stylowo, a nie jakby szli pograć w tenisa w stroju rzymskiego legionisty.
8. Grzane wino zamiast ciepłego i wygazowanego piwka.
Zimowe festiwale to też wyższy poziom, jeżeli chodzi o degustacje napojów. Wiadomo, niektórzy lubią ciepłe piwo, ale nie czarujmy się: to tak jakby zamiast buziaka dostać w twarz śnieżką z żółtego śniegu.
Ty + cynamon + miód + cytrusy = <3
9. BRAK UPAŁU!!!
10. Nie musisz martwić się, że osy ukradną ci słodycze.
Osy zwykle nie są aktywne zimą, ponieważ ich metabolizm spowalnia, a większość populacji umiera lub przechodzi w stan uśpienia. W związku z tym, nie ma powodu do obaw, że podczas koncertu Asthmy ukradną ci słodycze, przeprowadzając szaleńczy atak z powietrza.
Możesz cieszyć się SnowFestem bez stresu związanego z obecnością tych agresywnych i nieprzyjemnych owadów. To jest ASZdziennik dla SnowFest Festival.
