CANVA

W końcu nadszedł dzień, na który czekali wszyscy przeciwnicy rządu. Liderzy partii opozycyjnych dogadali się i zdecydowali o wystawieniu wspólnej listy wyborczej. Problemy pojawiły się podczas ustalania ostatecznego ich kształtu. Ostatecznie zdecydowano, że każda partia wystawi swoją własną wspólną listę.

REKLAMA

Najtrudniejsze okazało się ustalenie, kto na wspólnych spotkaniach będzie robił kawę, a kto przygotowywał Gabinet Cieni.

Liderzy KO uważają, że Szymon Hołownia powinien zorganizować wyspę kawową i drobny poczęstunek.

Były prowadzący „Mam talent” nawołuje do rozmowy na ten temat i zaprasza do stołu każdego, kto tylko ma ochotę.

Przedstawiciel partii PSL sprawiał przez całe spotkanie wrażenie człowieka, który cieszy się, że w ogóle tam się znalazł.

Niestety, Lewica pokłóciła się między sobą o programy socjalne aktualnego rządu i nie zdążyli przybyć na spotkanie.

- Jeżeli jedna wspólna lista jest szansą na wygranie wyborów, to wystawiając kilka takich list, zwiększamy swoje szanse! - mówi nam z błyskiem oku jeden z wpływowych polityków. - Nie ważne co wylosuje ruletka, bo my obstawiliśmy wszystkie numery.

Szefowie Konfederacji, mimo zaproszenia, udali się na spotkanie Klubu Przyjaciół Czechowa do Ambasady Rosyjskiej w Warszawie.

Listy to kolejny z pasma sukcesów opozycji - tydzień temu zorganizowali wspólne wyjście na basen, a wczoraj wybrali Najsympatyczniejszego Opozycjonistę.

To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.