
Na środowisko niezależnych dziennikarzy w Polsce padł blady strach. Do mediów społecznościowych zaczęły wyciekać maile na temat ich umów ze stroną rządową. Jak poradzą sobie z tym kryzysem?
- Dlaczego niezależne media są jak samochód? Bo trzeba je tankować, żeby działały, kiedy chcemy - tym żartem otworzył swoje przemówienie na sponsorowanym przez Orlen „III Nieoficjalnym Spotkaniu Prasy Niezależnej” premier Mateusz Morawiecki. To właśnie otoczenie szefa rządu odpowiedzialne jest za obniżenie jakości życia niezależnych i opiniotwórczych redaktorów w Polsce. Z powodu kiepskich zabezpieczeń rządowych skrzynek pocztowych, zaczyna zjadać ich stres.
Przez ostatnich kilka lat niezależni dziennikarze żyli sobie jak pączki w maśle. Nie martwili się dochodami z reklam spółek skarbu państwa, a życie było zabawą. Kilka dni temu sytuacja drastycznie się zmieniła, a ich poziom stresu skoczył do niebotycznych rozmiarów. Jest to efekt (kolejnego) skandalu związanego z (kolejnym) wyciekiem prywatnych maili osób związanych z obozem władzy. Niezależni dziennikarze boją się, że ich korespondencje również zostaną ujawnione. – W ciągu ostatniego tygodnia zmieniłem adres mailowy już cztery razy – wyznaje ASZdziennikowi jeden z redaktorów, który woli pozostać anonimowy. – Boję się odebrać jakikolwiek telefon i z nikim nie rozmawiam. Dla was zrobiłem wyjątek, bo nikt was nie bierze na poważnie.
W niezależnych redakcjach trwają już narady, jak zminimalizować ryzyko kolejnych wycieków. Istnieje bowiem obawa, że używane obecnie gołębie pocztowe przenoszące wiadomości mogą zostać skuszone ziarnkami kukurydzy i przechwycone. To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
