
Anna Lewandowska zareagowała na słowa Jarosława Kaczyńskiego o tym, że w Polsce rodzi się za mało dzieci, bo kobiety piją za dużo alkoholu. Przyznała się, że zanim została mamą, doświadczyła poronienia. Na szczęście z pomocą przyszedł Bartosz Kownacki z PiS. Doradził, by jej mąż odnosił sukcesy na boisku, to dzietność na pewno wzrośnie. Problem rozwiązany.
- DOŚĆ! Jestem zła, gdy widzę, że politycy w niesprawiedliwy sposób oskarżają kobiety, zamiast dostrzegać realne problemy - napisała Anna Lewandowska. - Bycie mamą było moim największym marzeniem. Zanim się spełniło niestety, podobnie jak inne kobiety, doświadczyłam także poronienia.
Całe szczęście partia rządząca ma w swoich szeregach Bartosza Kownackiego, który nie tylko diagnozuje problemy kobiet, ale i udziela im cennych porad.
- Za chwilę są Mistrzostwa Świata w piłce nożnej - zauważył celnie Kownacki na antenie Polsatu. - Były państwa, które odnosiły duże sukcesy wtedy, kiedy ich zespoły zdobywały puchary, wtedy zwiększała się dzietność w danym okresie. Oczywiście 9 miesięcy później - dodał poseł PiS.
Kownacki następnie życzył państwu Lewandowskim, żeby Reprezentacja Polski odniosła sukces, bo wtedy dzietność na pewno wzrośnie. Miło.
My natomiast życzymy posłowi udanego wyjęcia łba z własnej dupy.
To jest ASZdziennik, ale to prawda.
