
Dwa dni temu pisaliśmy o księdzu, który nie rozumie, dlaczego w 2022 roku kobiety nie noszą tylko tego, co on uznaje za ładne, czyli sukienek w stylu amerykańskich żon ze Stepford. Nasza czytelniczka, pasjonatka mody vintage naukowo zajmująca się historią i antropologią kultury, opisała kilka z powodów, dlaczego, choć uwielbia sukienki z lat 30. i 50., sama coraz częściej wychodzi z domu w spodniach i wojskowych butach.
REKLAMA
"Ubieram się jak na obrazku z 1950, a nawet bardziej z 1930, a 50s to już mój styl "na odp***dol", kiedy nie chce mi się układać włosów" – zaczęła czytelniczka – "I powiem wam, że w Polsce wychodzenie tak na ulicę jest jakąś formą odwagi. Człowiek ma ochotę przestać być sobą i [przestać] nosić się zgodnie z własnym poczuciem estetyki dlatego, że z każdej strony zaczepiają faceci."
Po czym przedstawiła kilka przykładów zachowań ze strony mężczyzn, z jakimi się spotyka, ubierając się w klasyczny, zgodny z własnym gustem outfit retro:
Nasza czytelniczka przytoczyła też kilka historii z własnego życia, m.in. tę, gdy miała ok. 16-17 lat, "wyglądała na 14" i wracała ze szkoły w sukience i z plecakiem na plecach, gdy ok. 40-letni facet zaczął za nią iść i pytać, "czy by z nim nie poszła do łóżka".
Zaskakujące? Nie dla kobiet! Bo przecież nie od dziś wiadomo, że nie ma takiego ubrania, dzięki któremu mogłyby mieć święty spokój. Czy to będą podarte dżinsy, czy klasyczna sukienka, zawsze znajdzie się ktoś, kto uzna, że to właśnie jemu dedykowana jest dzisiejsza stylizacja.
Dlatego podpisujemy się pod słowami autorki komentarza:
"Dalej płaczcie, że kobiety wolą chodzić w spodniach, kiedy traktujecie je jak cyrkowe atrakcje, gdy założą sukienki. Mimo całej mojej miłości do oryginalnych sukienek z lat 1930-1950 czasem mam tak dość i to właśnie przez facetów z ulicy, że wybieram spodnie. (...) Ot, tak wygląda wyróżnianie się w Polsce na ulicy. Śmiechy, chichy, "fajna dupa" i płacz w internecie, że kobiety nie chcą sukienek nosić. No ciekawe dlaczego".
To jest ASZdziennik, ale to prawda.
