
Papież Franciszek odwiedził stolicę Kazachstanu, gdzie spotkał się z jezuitami pracującymi w Rosji, Białorusi i Kirgistanie. Zgodnie z tradycją, katolicki przywódca religijny wypowiedział się na tematy strategii militarnej, geopolityki oraz związków, tłumacząc, że wojna jest bardziej jak małżeństwo, niż jak film, w którym są dobrzy i źli.
REKLAMA
– Toczy się wojna i myślę, że błędem byłoby myślenie, że to jakiś film typu western, gdzie są dobrzy i źli – mówił, zapewne zaniepokojony ogólnoświatowym brakiem empatii wymierzonym w stronę Putina i armii rosyjskiej. – Błędem jest też myślenie, że to jest wojna tylko między Rosją a Ukrainą. Nie: to jest wojna światowa – dodał.
W swoich rozważaniach papież próbować też dociec przyczyn ataku Rosji na Ukrainę, porównując tę relację do małżeństwa, bo przecież tak właśnie funkcjonują związki:
– Zastanawiam się, dlaczego nie udało się uniknąć tej wojny. A wojna jest jak małżeństwo, w pewnym sensie. Aby zrozumieć, trzeba zbadać dynamikę, która doprowadziła do wybuchu tego konfliktu.
Erudyta Franciszek jeszcze raz przypomniał rozmówcom, że Rosjanie już tak mają, że myślą imperialnie i ogólnie to trzeba było ich nie prowokować – czym udowodnił brak jakiejkolwiek refleksji nad tym, co wygaduje i jakie może to mieć skutki.
A na potwierdzenie swoich dobrych intencji dodał:
– Ja też planowałem się tam [do Ukrainy – przyp. red.] wybrać. Wydaje mi się jednak, że nie jest wolą Bożą, abym się tam udał w tym momencie... ale zobaczymy później.
To jest ASZdziennik, ale to prawda.
