
Jeżeli mieszkasz w Polsce i widzisz coś normalnego, to czasem wydaje się to cudem. W Szczecinie dyrekcja jednego z publicznych przedszkoli doszła do wniosku, że istnieje rozdział kościoła od państwa, a przedszkola nie są świątyniami jednej religii. I usunęło wszystkie krzyże z sal.
Z sal w przedszkolu zniknęły wszystkie krzyże, co oczywiście nie spodobało się wszystkim. Na przykład reporterowi Radia Szczecin, który postanowił interweniować w tej sprawie.
- Państwo przyszliście znienacka, a to jest placówka publiczna, tak? - Powiedziała dyrektor w rozmowie z dziennikarzem.
- Właśnie dlatego, że jest publiczna, to chciałem się zapytać, dlaczego pani ściągnęła krzyże - odpowiedział redaktor Radia Szczecin.
"Gdzie jest krzyż?" zaczęli pytać też lokalni radni Prawa i Sprawiedliwości. Tłumaczyli, że chodzi o dobro głęboko wierzących 5-latków.
- Jedna osoba zwróciła się do niej, nawet nie za pomocą wniosku pisemnego, tylko telefonicznie, że przeszkadza tej osobie krzyż w sali. A tutaj większość dzieci uczęszcza przecież na lekcje religii, czyli większość jest wierząca - tłumaczyła w rozmowie z Radiem Szczecin radna Agnieszka Kurzawa.
Inny radny PiS dodał, że "usunięcie krzyży to złamanie artykułu 48. Konstytucji RP, który mówi że: "Rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami."
Sprawa jest rozwojowa. Czekmay na wyjaśnienia, dlaczego z przedszkolnych sal najwyraźniej zniknęły też symbole Quetzalcoatla, Peruna, Gai i Swaroga.
To jest ASZdziennik, ale to prawda.
