
Podręcznik autorstwa Marcina Matczaka zyskał już pozytywne recenzje pracodawców z całego kraju, a blurba na okładkę napisał mu sam Jeff Bezos. Mowa o "Szesnastu Godzinach Szczęścia" - podręczniku do nowego przedmiotu szkolnego "wychowanie do życia w zapierdolu".
Lekcje, trwające minimum 90 minut (bez przerw, bo przerwy są dla nauczycieli, a dla uczniów jest ocieranie potu z czoła) zaplanowano we wszystkich szkołach podstawowych i ponadpodstawowych w całym kraju na godzinę 17:00.
To wtedy, po wyjściu ze szkoły i odrobieniu pracy domowej, dzieci będą miały czas wolny, który poświęcą na naukę pracowitości i poddańczości. Przygotuje ich to do dobrego wejścia na rynek pracy w Polsce.
Na barki każdego dziecka w klasie rzuci się zbyt wiele obowiązków i zadań, niż fizycznie i psychicznie są w stanie wykonać w czasie lekcji.
Do tego od czasu do czasu w losowo wybranych dniach uczniowe będą zaskakiwiani telefonami od nauczycieli w środku nocy i w weekendy z poleceniem wykonania na rano dodatkowego zadania obowiązkowego.
Uczniowie, którzy będą zaniżać normę, zostaną ukarani i wezwani na rozmowę do dyrektora szkoły. W podstawie programowej znajdziemy bowiem rezygnację z wypoczynku, życia towarzyskiego i rodzinnego na rzecz swojej szkoły i dyrekcji.
Dzieci poznają zalety pracy na umowach śmieciowych i nauczą się o stratach, jakie pracodawcy ponoszą z tytułu umów o pracę, urlopów i zwolnień zdrowotnych. Uczniowie, którzy roszczą sobie prawo do obiadu w czasie pracy w szkole, będą mogły jeść w klasie przy klawiaturze komputera nie przerywając pracy na lekcji. Wakacje przełożone będą zaś na przełom października i listopada.
Dzieci będą mogły wyjść do łazienki, by płakać, choć nie będzie to mile widziane. Tak samo, jak w normalnej pracy w Polsce.
Wiadomo już, że dzieci dostaną do wykonania grupowe zadanie całoroczne, ale w klasach będzie zbyt mało dzieci, by realizacja zadania była możliwa podczas lekcji. Nauczy ich to ważnej rzeczy: "wychowania do życia w zapierdolu" nie można nauczyć się tylko podczas lekcji. Trzeba zapierdalać także nocami i pracować za trzech uczniów, by zdać do następnej klasy.
Zrzeszanie się w związki uczniowskie w celu obrony wolnego czasu będzie zaś zakazane. Dzieci swobodnie będą zaś mogły podnosić swoje kwalifikacje zawodowe. Za pieniądze z własnego kieszonkowego.
No chyba że wypalą się przed wystawieniem ocen na półrocze albo umrą z przemęczenia i z powodu psychicznego wycieńczenia. Ale trudno. Na jedno zwolnione miejsce czeka jakichś 100 kolejnych uczniów.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
