
Ten to ma szczęście! Podczas konferencji prasowej o bezpieczeństwie na drogach premier Mateusz Morawiecki wziął udział w wyrywkowej kontroli pojazdu, który okazał się jednym z najnowocześniejszych autokarów należących do państwowego przewoźnika. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności autokar przeszedł kontrolę wzorcowo, a kierowca chyba nawet wstał i zaczął bić brawo. Całość na bank nie była ustawiona.
REKLAMA
– Sprawność pojazdów jest kluczowa – mówił na konferencji premier. – To dlatego między innymi poleciłem Inspekcji Transportu Drogowego zintensyfikowanie wszystkich weryfikacji sprawności pojazdów, zwłaszcza pojazdów autobusowych, autokarów dzieci, które wyjeżdżają na różnego rodzaju kolonie, wakacje. Rodzice muszą mieć pewność, że dzieci poruszają się bezpiecznym pojazdem.
Wkrótce potem premier wraz z inspektorami zatrzymali przypadkowy autokar należący do państwowej spółki PKS Polonus. Jak czytamy w Wirtualnej Polsce:
"W pojeździe nie było żadnych pasażerów. (...) Autokar zakupiono w 2018 r. i jest jednym z dwóch pojazdów Polonusa najchętniej wykorzystywanych w celach promocyjnych. Zaprezentowano go m.in. podczas święta niepodległości i pokazywano go w towarzystwie cysterny Orlen Paliwa. Autokar wykorzystano również w akcji "LOT do domu" w czasie pandemii COVID-19".
Centrum Informacyjne Rządu zapytane o wyrywkowe zatrzymanie autokaru odpowiedziało, że była to "przykładowa kontrola".
Główny Inspektorat Transportu Drogowego nie skomentował sprawy.
Wnioski nasuwają się jednak same:
autokary należące do państwowych przewoźników są zawsze bezpieczne, a podróż nimi jest prawdziwą przyjemnością. Dziękujemy, premierze Morawiecki :)))
To jest ASZdziennik, ale kontrola państwowego autokaru przez Morawieckiego wydarzyła się naprawdę.
