
Do tragicznych wydarzeń doszło podczas rekolekcji dla dorosłych w Łodzi. Tamtejsi księża mieli najpierw wychłostać, a później ukrzyżować 33-latka. Duchowni tłumaczyli wezwanej policji, że mężczyzna miał poczuć się jak Jezus. Poszkodowany w stanie ciężkim został przewieziony do szpitala po trzech dniach, kiedy okazało się, że nie wydostał się z jaskini, w której go zamknięto.
- To była tylko taka zabawa, poza tym on sam się zgodził - czytamy w oświadczeniu Archidiecezji Łódzkiej.
Jak poinformował rzecznik prasowy komendanta wojewódzkiego policji w Łodzi,duchowni zawiadomili służby po tym, jak po trzech dniach 33-latek nie objawił im się przed wejściem do krypty, w której go wcześniej zamknęli.
Ku ich zdziwieniu w pomieszczeniu, w którym przebywał mężczyzna, nie pachniało też kwiatami i świeżością. Wręcz przeciwnie. U wejścia do groty nie czekały także niewiasty. Zgromadzili się jedynie przechodnie, których zaniepokoiło wołanie o pomoc.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że księża nie planują zaniechania podobnych praktyk w przyszłości. Następnym razem chcą jednak zrezygnować z prawdziwych gwoździ.
Najbliższe ukrzyżowanie wiernych ma się odbyć podczas planowanego na wrzesień kółka przedmałżeńskiego.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone oprócz faktu, że księża naprawdę wiązali ręce dzieciom na obozie w Tylmanowej.
