
- Znasz Iggy'ego Popa? To wymień przynajmniej trzy miejsca publiczne, do których nie wpuścili cię za brak koszulki - w tak prosty sposób zdemaskowany został Piotr z Krakowa, 34-letni samozwańczy "fan" Iggy'ego Popa. Mężczyzna przyjechał na OFF Festival na jego koncert, choć wszyscy widzieli, że miał na sobie t-shirt i bluzę.
- Żal nam takich ludzi - mówią nam prawdziwi, półnadzy fani Iggy'ego Popa, których spotkaliśmy w Katowicach. - Wyraźnie widziałem, że to była bawełna. Nie wiem, czy chce oszukać siebie, czy nas.
Jak udało się nam ustalić, bezczelny uzurpator rzeczywiście miał na sobie czarny t-shirt oraz bluzę zasłaniającą brzuch, klatkę piersiową oraz ramiona. Nie wiadomo, skąd wpadł na pomysł takiego outfitu. Wiadomo tylko, że Iggy'ego Popa na oczy nie widział i słyszał najwyżej "Are You Gonna Be My Girl" Jet i myśli, że dzisiaj będzie to w setliście.
Nagie ciało o fakturze przypominającej grubą bibułę lub papier ścierny - tak o akceptowalnej stylówce na koncert Iggy'ego Popa opowiadają jego prawdziwi fani. Za naszym pośrednictwem apelują do pozerów, by w czasie koncertu mistrza poszli na frytki, a pod sceną zostawili miejsce ludziom, którzy znają i szanują twórczość Iggy'ego.
Przebierańcy na koncercie Iggy'ego Popa to zresztą nie jedyna zmora tegorocznego OFF-a.
Podobno na terenie są też fani Joy Division, którzy nie noszą koszulki "Unknown Pleasures". Żałosne.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
