
"Nie, to nie pomyłka – odważyłam się donosić ciążę w Polsce tylko dlatego, że mój mąż jest za prawem do aborcji". Tak aktywistka Anna Tess Gołębiowska zaczęła wpis o swojej ciąży. Blogerka wyjaśniła, dlaczego tak istotne jest wsparcie partnera o takich samych poglądach i co znaczy hasło "jeśli jest przeciwnikiem aborcji, rzuć go".
Historia ciąży Tess zaczęła się podczas bardzo trudnego momentu.
- Kiedy zobaczyłam dwie kreski na teście ciążowym, byłam przerażona - opowiada Tess. - Był wieczór, 23 kwietnia 2021, kilka miesięcy po fali protestów w sprawie praw reprodukcyjnych (22 października 2020 pseudo-Trybunał Konstytucyjny orzekł, że ciężkie lub śmiertelne uszkodzenie płodu nie jest przesłanką do legalnej aborcji w szpitalu).
- Szalała pandemia. Byłam już po trzydziestce. Nie miałam stałej pracy, żyjąc od zlecenia do zlecenia, których nie miałam siły szukać, ponieważ, co było powodem największego lęku, chorowałam na depresję, ciężką i wymagającą silnych leków.
Tess mogła jednak liczyć na wsparcie męża, który był gotowy na każdą jej decyzję. - I wtedy Adam mnie przytulił - wspomina. - Powiedział jedne z najważniejszych słów, jakie usłyszałam w życiu: „Jeśli potwierdzi się, że jesteś w ciąży, to pamiętaj, że tylko do ciebie należy decyzja, co zrobisz. A cokolwiek nie zdecydujesz, ten wybór będzie dobry a ja będę cię w nim wspierał. I chcę, żebyś wiedziała, że cokolwiek wybierzesz, poradzimy sobie”.
Niestety sama ciąża wiązała się z wieloma komplikacjami. Częste wizyty w szpitalu, wieczne niewiadome, niepewne diagnozy, długie czekanie na wyniki.
- Każdy z tych problemów był ogromnym obciążeniem psychicznym. Oczywiście były też lęki, które towarzyszą każdej ciężarnej – choćby przed badaniami prenatalnymi czy kiedy czekaliśmy na wyniki badań genetycznych. Był wreszcie sam poród i trwające 20 godzin skurcze - z bólem wspomina. - I w każdej z tych sytuacji sił dodawała mi świadomość, że ciąża była moim wyborem. Gdyby Adam próbował mnie namawiać, a tym bardziej naciskać, nie wiedziałabym, czy podjęłam decyzję o kontynuowaniu ciąży dlatego, że chciałam, czy ze strachu, że rozpadnie się moje małżeństwo
Aktywistka podkreśla, jak wielką rolę w całej sytuacji odegrał jej mąż. I że to między innymi dzięki jego podejściu są szczęśliwymi rodzicami.
- Jeśli rodzić dziecko, to tylko wtedy, gdy osoba partnerska jest pro-choice. Urodziłam dziecko, ponieważ mój mąż jest pro-choice - podsumowuje Tess. - Dziś mamy synka i jesteśmy dzięki temu najszczęśliwszymi ludźmi na świecie.
A my zachęcamy do przeczytania całego wpisu - dobrze oddaje emocje jakie przechodzi Polka dowiadująca się, że jest w ciąży.
To jest ASZdziennik, ale to prawda.
