Fot. 123rf.com, Facebook.com

Właśnie wydana opinia Rady Języka Polskiego podzieliła Polaków. Jedni z uśmiechem kontynuowali swój dzień, inni poczuli się wezwani do jeszcze aktywniejszej walki o ochronę tradycji języka, który może i ewoluuje, ale KTO POWIEDZIAŁ, ŻE W ODPOWIEDNIĄ STRONĘ, JESZCZE TROCHĘ I NIE BĘDZIEMY MIELI ŻADNYCH WARTOŚCI, A MŁODZIEŻ NIE BĘDZIE NAWET WIEDZIAŁA, JAK POSŁUGIWAĆ SIĘ GĘSIM PIÓREM I KAŁAMARZEM. Ale do rzeczy.

REKLAMA
Rada Języka Polskiego opublikowała opinię zachęcającą do używania składni "w Ukrainie/do Ukrainy" zamiast dotychczas popularniejszej formy "na Ukrainie/na Ukrainę" (mimo poprawności obu form) – zarówno przez wzgląd na formalne kwestie językowe, jak i zwykłą ludzką empatię i szacunek do osób, które z Ukrainy pochodzą.

Publikacja wywołała takie zainteresowanie, że strona internetowa RJP padła.
Nie powstrzymało to jednak poruszonych wojowników statusu quo, którzy w komentarzach dalej konsekwentnie walczyli o to, co ich zdaniem jest najpoprawniejszą polszczyzną z wszystkich polszczyzn.
Niestety, ideały te w wielu przypadkach nie miały żadnego wpływu na używaną w komentarzach interpunkcję i ortografię, a tylko ujawniły, kto pod pretekstem purytanizmu językowego lubi po prostu zachowywać się jak pseudointelektualny egoista.
A Tomasz Terlikowski znowu wystąpił z rigczem.
To jest ASZdziennik, ale to prawda.