Fot. 123rf.com

Zaczyna się niewinnie. Jedna butelka wody zostawiona zbyt długo w zamrażarce zamienia się w bryłę lodu. Wkładamy więc kolejną by szybko ją schłodzić i napić się czegoś zimnego. Niestety, wystarczy zasłuchać się w podcaście i za chwilę znowu dzieje się to samo. Fizyka jest nieubłagana.

REKLAMA

Ten cykl trwa, aż w końcu brakuje miejsca w zamrażarce i pozostaje tylko jeden sposób na upały - gryzienie lodu.

Szczęście mają ci, którzy w porę przypomną sobie o napojach i nie pozwolą na spontaniczny wybuch szklanej butelki z piwem lub sokiem.

Pozostałych czeka długie sprzątanie lodówki. Na przykład rozmrażanie warzyw schowanych za foliówką z (chyba?) kapustą podpisaną "Boże Narodzenie 2015".

Wycierając klejącą ciecz w końcu pozbędą się tych zacieków po rozbitych w zeszłym miesiącu jajkach. A może nawet sięgną tam, gdzie leży niedojedzony pomidor i cywilizacja żyjątek, która zdążyła go podbić i skolonizować.

I chociaż lód to świetny posiłek, naturalny, bez kalorii, dostarczający wody, to potraktujcie ten tekst jako przypomnienie. I wyjmijcie swoje butelki z lodówki.

I przy okazji zjedzcie coś pysznego. Ja przykład te pierogi od babci waszego byłego, który wyprowadził się 5 lat temu. Na pewno są jeszcze dobre.

To jest ASZdziennik, ale to prawda.