
Niedzielny wieczór. 26-letnia Agata z Milanówka szykowała się do wyjścia. Miała jeszcze dwie godziny. Wybrała strój, upięła włosy. Pozostało tylko zrobić subtelny makijaż. I tu zaczęły się schody.
Chwyciła w dłoń eyeliner, zamknęła prawe oko i powoli przeciągnęła pędzelkiem po linii rzęs. Wyszło idealnie. Lekko uniesiona końcówka dała efekt kociego oka. Kreska była narysowana bardzo równo i delikatnie.
Agata spojrzała z zadowoleniem w lustro i przeniosła dłonie na lewe oko. Niestety: tym razem końcówka wyszła za daleko w kierunku brwi.
Dziewczyna chwyciła za wacik z płynem miceralnym i próbowała zmazać jedynie samą końcówkę. Płyn wyciekł i pozostawił na jej policzku czarną stróżkę. Zmazując ją, Agata pozbyła się też części podkładu, który musiała ponownie nałożyć i odczekać aż wyschnie, by powrócić do malowania oka.
Po kilku minutach znów chwyciła za pędzelek. Porównała obie połowy twarzy i starała się dorysować końcówkę o takiej samej długości.Podwójne rysowanie w tym samym miejscu sprawiło, że kreska zrobiła się odrobinę grubsza.
Dziewczyna uznała, że łatwiej jej będzie po prostu poszerzyć kreskę po prawej by były jednakowej grubości.
Gdy tylko nałożyła dodatkową warstwę tuszu i spojrzała w lustro by porównać obie powieki, zdała sobie sprawę, że zapomniała odczekać, aż eyeliner wyschnie i na jej oczach znajdowały się liczne ślady odbitych kresek.
Do wyjścia zostało pół godziny.
Ponownie wytarła zbędne odbicia za pomocą wacika, niechcący dotykając dłonią wciąż niewyschniętych "skrzydełek". Niestety zorientowała się o tym dopiero, gdy tą samą dłoń oparła na policzku i pozostawiła na nim ślady tuszu.
Ostatecznie postanowiła zmyć cały makijaż. Nie mogła jednak od razu zacząć od nowa, ponieważ cała jej twarz była czerwona od ciągłego tarcia.
Napisała znajomym, że się chwilę spóźni, lecz od tamtej pory słuch po niej zaginął.
Być może kiedyś Agata wyjdzie z domu.
Podobno sprawdzała już motyw przewodni tegorocznego Halloween.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
