Fot. 123rf.com

- Ma na imię Serafin - mówi o swoim asystencie parkowania pan Mariusz, kierowca z warszawskiego Grochowa. - W zamian za codzienną porcję świeżego łyka jodeł zabezpiecza przesmyk, który zostaje, gdy parkuję na chodniku.

REKLAMA

Tak, to nowa wśród kierowców.

Już ponad 5 tysięcy zmotoryzowanych Polaków nie wyobraża sobie codziennego parkowania na mieście bez pomocy tego sympatycznego gryzonia.

- Staram się zostawiać na chodniku nie więcej niż 20-25 centymetrów, ale nawet wtedy jest strach, że smuklejszy przechodzień się przeciśnie - przyznaje nam pan Mariusz. - Serafin sprawił, że parkowanie na osiedlach jest łatwe i beztroskie jak nigdy dotąd.

Jak tłumaczy nam pani Jagoda Kownacka, trenerka z ośrodka szkoleniowego "Bobrowe Przedszkole", bobry to niezwykle inteligentne stworzenia. Szybko uczą się współpracy z człowiekiem i w zamian za przekąskę i głaskanie potrafią wybudować tamę wszędzie tam, gdzie się je poprosi.

- Jeden bóbr w ciągu kilku godzin jest w stanie samodzielnie wybudować niewielką tamę i mini żeremię, by skutecznie zatamować ruch na każdym chodniku między autem a ścianą domu - zapewnia pani Jagoda. - Nie przeciśnie się żaden pieszy, żaden wózek z dzieckiem ani żadna osoba z niepełnosprawnościami.

Bóbr czasami nawet nie musi budować tamy. Niektórzy mieszkańcy miasta bardzo boją się tego zwierzaka i sami przechodzą na drugą stronę ulicy z obawy na ich ostre zęby i pazurki. I słusznie, bo sprowokowany bóbr może być rzeczywiście niebezpieczny.

Wiadomo już, że ośrodki szkoleniowe dla zwierząt zauważyły niszę w tej branży i zamierzają pracować nad kolejnymi udogodnieniami dla kierowców.

Jako pierwsze mają być przeszkolone nietoperze, które wplączą się we włosy każdemu, kto ośmieli się przecisnąć obok auta.

To jest ASZdziennik, ale serio: zostawcie przechodniom trochę miejsca na chodniku.