
Groźne zdarzenie drogowe w Warszawie. Policja zatrzymała 25-letniego Marcina Sz., gdy ten usiłował zorganizować na rondzie de Gaulle'a spontaniczny spektakl muzyczny. Zaczął od śpiewania solo i próbował przekonać przechodniów, kierowców, a nawet dwa patrole policji, by wykonali wraz z nim zbiorowy układ taneczny oraz posłużyli mu za chórki.
Marcin Sz. zeznał, że zdarzenie miało być idealnym dopełnieniem udanej randki dwóch fanów musicali.
Towarzyszący mu mężczyzna Sławomir P. potwierdził, że mógł przyczynić się do lekkomyślnego zachowania 25-latka. Podczas randki zdradził mu, że uwielbia niespodzianki i spektakularne sceny muzyczne w filmach .
- Kto nie wzdychał oglądając występ Heatha Ledgera na trybunach szkolnego boiska w "Poskromieniu złośnicy"? - dodał Sławomir. - Fakt, liczyłem co najwyżej na mały indywidualny recital, ale okazało się, że Marcin jest ogromnym fanem "La La Land" i chciał odtworzyć scenę otwarcia.
Obaj mężczyźni zostali poddani badaniom na obecność środków odurzających. Wyniki były negatywne.
Jeden ze świadków przyznał, że byłby gotowy dołączyć do Marcina, ale preferuje raczej klasykę musicali, jak "Koty" czy "Upiór w operze". Niestety sprawca zdecydował się na nowoczesny repertuar z "Hamiltona" ze względu na uderzające podobieństwo jego towarzysza do Lina Manuela Mirandy.
- Następnym razem powinien wybrać "Mamma Mia", bo kto nie lubi ABBY? Wtedy nawet policjantów by porwał - zdradza na boku podkomisarz Marta Dedrowska.
Marcin P. otrzymał jedynie mandat za zakłócanie ruchu drogowego: ze względu na małą szkodliwość czynu.
Oskarżony nie do końca był zadowolony z takiego zakończenia sprawy. Liczył, że trafi za kratki, gdzie znalazłby idealną scenerię do wykonania "Więziennego tango" z "Chicago".
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
