Fot. TT/Sławomir Mazurek

Kolejny akt agresji wobec katolików w Polsce. Grupa wiernych podczas procesji Bożego Ciała w Milanówku chciała tylko wbić gwoździe w jeden z pomników przyrody w mieście. I gdy już wszystko było gotowe, na miejscu zjawił się bezczelny, pewnie antykatolicki aktywista.

REKLAMA

O co tu chodzi? Kilka osób w Milanówku postanowiło zbudować ołtarz w parku pod drzewem - pomnikiem przyrody. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie pomysł, by instalację trzeba koniecznie przybić do drzewa.

Na miejscu znalazł się mieszkaniec Milanówka, który nie chciał zgodzić się na zdewastowanie drzewa. I wezwał Straż Miejską.

I tutaj w obronie prześladowanych katolików wchodzi Sławomir Mazurek, wiceprezes Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Postanowiił zrobić logicznego fikołka i w dziwny sposób wyjaśnić całe zajście.

Jego zdaniem "aktywiści blokujący budowę ołtarza" protestowali, bo "powietrze wydychane przez modlących się w procesji może negatywnie oddziaływać na korę drzewa".

Straż Miejska nie dała się przekonać argumentom o modlitwach i korze, a o tym, co tak naprawdę zaszło w parku, poinformowała aktywistka.

Nadal nie udało się ustalić, czy gwoździe, którymi nie udało się zniszczyć drzewa, uznano już za relikwie.

To jest ASZdziennik, ale to prawda.