Fot. 123rf.com

- Myślałam, że wszystko między nami OK, ale Magda nie pokazuje mi codziennie, jak Rudolf śmiesznie śpi, albo jaki okazały patyk znalazł na spacerze w parku - skarży się Patrycja, która dotąd uważała Magdę za przyjaciółkę.

REKLAMA

Magda adoptowała Rudolfa kilka miesięcy temu. Do tej pory przyjaciele ją lubili. Szanowali. Ufali jej. Nie bali się pożyczyć jej książki albo zostawić z nią torebki, gdy wychodzili do łazienki. Wygląda na to, że grubo się mylili.

Bo pies odsłonił jej drugie, mniej przyjemne oblicze.

- Usunęłam ją z czata grupowego, bo pisała tam tylko o sobie. Jakby w jej życiu nie było Rudolfa - mówi Patrycja. - Wczoraj 10 wiadomości o randce z Tindera i ani słowem nie zająkneła się, kogo Rudolf spotkał dzisiaj na wybiegu. Czy przyszedł ten pudelek Charlie? Czy Gaja znowu oszczekała Sarę? Czy Rudolf znowu oślinił się podczas drzemki?

Nie wiadomo. Bo Magda to najwyraźniej samolubna egoistka, która myśli, że jak raz na tydzień wrzuci zdjęcie Rudolfa na story, to wszystko będzie między nimi OK.

- Taki Piotrek dwa lata temu adoptował Frytkę i od tamtej pory o niczym innym nie pisze, a na jego Insta są tylko jej zdjęcia - tłumaczy Patrycja i szuka już numeru do lokalnego oddziału opieki nad zwierzętami oraz rozważa donos na policję, bo najwyraźniej z Magdą jest coś nie tak.

Zamierza też napisać list otwarty do schronisk i fundacji działających w Polsce.

Nie wierzy, że w umowie adopcyjnej ze schroniskiem nie ma dolnego limitu zdjęć psa, które trzeba wysłać znajomym, by też pocieszyli się tym szczęściem.

To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.