
Czy skrycie uważasz, że krupnik od babci trzeba rozpatrywać w kategorii dzieł sztuki, a ten od mamy to takie proste dzieło początkującej rzemieślniczki? Odwagi, powiedz to głośno. Jest nas więcej i czasami jemy tę zupę u mamy tylko dlatego, by nie sprawić jej przykrości.
Znamy to uczucie.
Po południu zadowolona z siebie mama obiecuje, że dzisiaj na obiad będą pierogi. Takie same, jak u babci.
Bo przecież tak bardzo je lubisz i ostatnio zjadłaś osiem.
I gdy już masz nadzieję, że mama wyjmie z zamrażarki foliówkę z przechowanymi z weekendu pierożkami od babci Wandzi, okazuje się, że rodzice zaczynają sami robić farsz i ugniatać ciasto.
Horror. I jeszcze się potem dziwią, czemu nie jesz.
Ciekawe co by było, jakby im obiecali, że za chwilę obejrzą Tarantino, a dostali Vegę.
Zjesz, bo zjesz, ale co to za przyjemność?
Wiedz, że nie jesteś sama i jest nas więcej. Pewnego dnia wyjdziemy z cienia i powiemy to głośno: "matko, ojcze, nauczcie się, jak robić dobrą pomidorówkę".
Albo chociaż podrzucajcie mnie częściej do babci, a te swoje nędzne fantazje kulinarne to sami sobie jedzcie.
To jest ASZdziennik na Dzień Dziecka.
