Fot. Facebook/TikTok

Każdy, kto kiedyś spóźnił się na koncert, wie jak to jest, gdy przegapiasz akurat swoją ulubioną piosenkę. Tak było w przypadku Moniki - fanki Magdy Beredy, która wraz z tatą przejechała 150 km by zobaczyć na żywo ulubioną piosenkarkę i nie dojechała na czas. Na szczęście ta historia wcale nie kończy się smutno!

REKLAMA

Magda Bereda zagrała w weekend koncert w ośrodku ZOO Borysew niedaleko Poddębic.

Jedna z jej fanek - Monika, która jest osobą z niepełnosprawnością - jechała na koncert aż spod Torunia. I tak się złożyło, że nie dojechała na czas. I chociaż sprawa wydawała się stracona, to Magda zagrała specjalnie dla Moniki drugi, indywidualny koncert.

W pewnym momencie Magda Bereda zamieniła się z Moniką rolami i zaprosiła ją na scenę, a sama zasiadła na miejscu publiki i słuchała, jak Monika śpiewa jej piosenki.

To bardzo miło widzieć, jak artysta dba o swoich fanów. Ale nie powtarzajcie tego za często nie spóźnijcie się np. na Florence na Orange Warsaw Festival.

To jest ASZdziennik, ale to prawda.