
Jeszcze trochę i w 26-letniej Agnieszce z Warszawy coś wybuchnie, a wtedy nie ręczy za siebie. Kobieta od miesiąca musi bowiem zmagać się z nawracającą falą hejtu ze strony męża, 29-letniego Tomka, który średnio dwa razy w tygodniu atakuje ją upomnieniami, że może przy chwili wolnego czasu rozpakowałaby wreszcie walizkę, z którą wróciła po Wielkanocy od swojej mamy.
– Przecież wiadomo, że prędzej czy później rozpakuję tę walizkę – tłumaczy sfrustrowana kobieta. – Gdyby nie to, że spotykam się z tak wrogim i zniechęcającym nastawieniem Tomka, jestem pewna, że zrobiłabym to już jakoś pod koniec kwietnia. - Teraz, oczywiście, już się tego nie dowiemy, ale nadal w środku czuję, że każda uwaga na ten temat coraz bardziej oddala mnie od wykonania tej przykrej czynności.
Agnieszka zapewnia, że też przeszkadzają jej coraz bardziej poprzewracane i pogniecione ubrania, których nadal nie wyjęła z walizki, ale na co dzień jest zajęta innymi, ważniejszymi sprawami, a kiedy jest już wolna, chce się wreszcie zrelaksować.
– Łatwo tak pokazywać palcem i mówić innym, co mają robić, kiedy samemu nie jest się na ich miejscu – mówi, mrużąc oczy w kierunku nakrywającego do stołu męża.
I podkreśla, że czuje się ofiarą złośliwego, niesprawiedliwego ataku.
– Bo tak w ogóle, to miałam zamiar dzisiaj się zabrać za tę walizkę – dodaje – ale od tego ciągłego upominania już naprawdę mi się wszystkiego odechciało.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
