
Rodzice biją na alarm: coraz więcej opętanych pluszaków pada ofiarą bezwględnych i okrutnych kilkulatków. "To nie może być normalne!" – płaczą ojcowie i matki. "To całkiem normalny etap w prawidłowym rozwoju dziecka" – zapewniają psychologowie.
REKLAMA
– Z początku obawialiśmy się potencjalnego zagrożenia ze strony opętanej przytulanki, którą mimo ostrzeżeń w internecie kupiliśmy naszej 3-letniej córeczce Oli – mówi Maciej, zrozpaczony 39-latek z Iławy. – Szybko jednak przekonaliśmy się, że okultyzm i czarna magia to nic w porównaniu z buntem kilkulatka.
Jak się okazuje, tysiące rodziców w Polsce i zagranicą podzielają zdanie zatroskanego taty.
– Myśleliśmy, że najgorsze już za nami – żali się Małgorzata, mama 2,5-rocznego chłopca. – Wszystko wskazywało na to, że Antek wyszedł już z tego upiornego wieku dwudziestu czterech miesięcy, kiedy nic mu nie pasuje. Nie mogliśmy się bardziej mylić – przyznaje – bo oto Antoś zaczął zbliżać się do koszmarnego wieku trzech lat.
W wyniku masowych ataków kilkulatków na wszystko, co znajduje się w ich zasięgu, opętane zabawki całkowicie zaniechały ukrywania swojej prawdziwej tożsamości i połączyły siły z rodzicami małych potworów.
– Walczymy przeciw wspólnemu wrogowi, to było jedyne słuszne posunięcie – stwierdza Huggy Wuggy, okryta niesławą maskotka opętana morderczym demonem. – Nie ma tu już miejsca na podchody i życie w ukryciu. Przez następny rok-dwa najważniejsze jest przetrwanie.
Zdaniem ekspertów, są to jednak optymistyczne prognozy mogące świadczyć o tym, że poszkodowani rodzice najwyraźniej nie wpisali jeszcze w wyszukiwarkę haseł "bunt sześciolatka" czy "jak rozmawiać z nastolatkiem".
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
