
Sylwia Lipka opowiedziała na swoim TikToku, jak w trakcie nagrań do 11. edycji "Tańca z gwiazdami" pewien "stary dziad" wytknął jej, że jest gruba. Był to z jego strony przemiły gest, ponieważ wychodząca wówczas z anoreksji wokalistka mogła już powoli zapominać o tym, jak to jest nienawidzić swojego ciała. Jak się wkrótce okazało, wspomnianym dziadem był Jan Kliment.
Lipka zareagowała adekwatnie do sytuacji, czyli emocjonalnie.
Sylwia Lipka opowiedziała sytuację zza kulis podczas przygotowań do występu.
- Jedna z uczestniczek powiedziała: "Jejku, ja to bym mogła przybrać troszkę na wadze, bo jestem taka chudziutka jak wieszak" - wspomina. - I absolutnie mnie to nie dotyczyło, ale jeden z tancerzy powiedział: "To Sylwia ci odda. Ona jest taka gruba, że jej jeszcze zostanie".
I choć wokół byli inni uczestnicy programu, nikt nie upomniał tancerza, że jego zachowanie jest co najmniej nie na miejscu i powinien uprzejmie zamknąć mordę. Zamiast tego skupiono się na przekonywaniu wokalistki, że to ona nie zna się na żartach i przesadza.
Jak powiedziała potem Sylwia Lipka w rozmowie z Pudelkiem, ten sam tancerz zwrócił uwagę Julii Wieniawie, że w obcisłej sukience "wystaje jej brzuszek". Ta z kolei miała mu odpowiedzieć, że ma nigdy nie wypowiadać takich słów w stronę kobiety.
Lipka jednak nie doczekała się przeprosin.
A Kliment, poproszony o wypowiedź, nie skomentował sytuacji.
To jest ASZdziennik, ale to prawda.
