Fot. 123rf.com

Co prawda Kamila powiedziała "tak", ale nadal nie wiadomo, czy 34-letni Arek, programista, zostanie przyjęty do kręgu rodziny. Los młodych ma się rozstrzygnąć już dziś. Wszystko zależy od tego, czy obserwowany przez głowę rodu pretendent przejdzie prastary rytuał próby ognia. 34-latek rozpali grilla, podczas gdy tata Kamili będzie patrzył.

REKLAMA

- To klasyczny rytuał przejścia, w którym młodzieniec udowadnia, że nie jest już dzieckiem, ale należy do grona mężczyzn. Przez ogień, ból i strach dochodzi do pozycji pełnoprawnego członka plemienia. Jako taki może znaleźć partnerkę i płodzić dzieci - wyjaśnia antropolożka dr Anna Płomińska z Uniwersytetu Warszawskiego.

Wiadomo, że jeśli Arek sprosta sprawdzianowi, cały ród zaakceptuje wybór córki, a na cześć nowego stadła odbędzie się huczna uczta z pieczonego mięsa. W przypadku porażki o ciepłą wieczerzę zadba - jak do tej pory - patriarcha, a na 34-latka spadnie odium słabeusza, który umie tylko klepać w ten komputer.

Zręczność, wiedza i zimna krew, którą musi wykazać się Arek, zostanie też nagrodzona przez ojca wybranki wspólnym spożywaniem tradycyjnych, regionalnych destylatów zbóż.

- Jeżeli do tego dojdzie, na pewnym etapie spotkania patriarcha może za pomocą performatywnego aktu mowy podkreślić, że akceptuje nową rolę młodszego mężczyzny. Chodzi o tzw. "mów mi tato" - tłumaczy dr Płomińska.

Jak ustalił ASZdziennik, 34-latek nie lekceważy dzisiejszego wyzwania. Wciąż pamięta, ile samozaparcia wymagała od niego niedawna próba wody.

O piątej rano pojechał z tatą Kamili na ryby.

To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.