
Czy jest gorszy wróg Polski, Polaków i polskiej mowy niż żeńskie formy słów? Nie, skąd pomysł. Niestety, nieświadoma tej prawdy była najwyraźniej dziennikarka Onetu Karolina Opolska. Opisała na Twitterze smutną historię rodziny rozdzielonej przez wojnę, ale niebacznie użyła w niej jednego strasznego słowa.
"Świadkini".
"Dzisiaj w przedszkolu byłam świadkinią sceny: dziewczynka z Ukrainy rozmawia na facetime z tatą i pokazuje mu swoje rysunki, wiszące w galerii. Tata jedzie samochodem wojskowym, w wojskowym ubraniu. Pewnie więc jedzie walczyć. Z trudem powstrzymałam łzy. To są rzeczy ważne!" - napisała Opolska. Podkreślenie najważniejszej rzeczy: od nas.
A oto 7 najgorszych komentarzy, które uświadomiły niesfornej dziennikarce, że co jak co, ale twitterową wizję polskiej mowy trzeba kochać i szanować:
1. O slangu gangów:
Przypominamy, że "slang" oraz"gang" to anglicyzmy, a słowo psychopata (ψυχή + πάθος) pochodzi z odległej Hellady. Umiecie rozczytać te greckie literki? Bo my nie.
2. O nieistnieniu słów:
Są ludzie, którzy twierdzą, że "-ini" to produktywny sufiks, słowo "świadkini" jest w pełni zrozumiałe dla użytkowników języka polskiego nawet bez kontekstu, a jego występowanie odnotowano już ponad sto lat temu. To biedni idioci, którzy się nie dokształcili.
3. Piękne nowe słowo:
Mamini, tatini, panini, grissini, OK, dobra, nie wiemy, jak to skomentować, pas.
4. Jest i kobiecy głos!
Pani śmiała się z mężem z feminatywów, ponieważ nie jest taka jak inne dziewczyny - smutne, wojujące feministki, których nie lubi żaden chłop na Twitterze.
5. O genderzących świadkurżkach:
Ten trudny los, kiedy uwielbiasz bawić się słowem, ale ponieważ jesteś konserwatystą, to możesz to robić tylko ironicznie.
6. Kotleta i ziemniaka:
Po pierwsze, na talerzy, a nie na talerzą. Trochę szacunku do języka polskiego.
7. I wreszcie komentarz, który przekazuje ważną prawdę:
Że pewne felietony "Do Rzeczy" da się streścić w jednym komentarzu anona z Twittera.
To jest ASZdziennik, ale wszystkie tweety są prawdziwe.
