Fot. 123rf.com

- Nie mam pojęcia, kiedy to się stało. Jeszcze wczoraj byłam najmłodsza w biurze - smuci się 35-letnia Magda z Wrocławia. - Nagle zatrudnili u nas nową kadrową, która ma męża, dwoje dzieci, poukładane życie i jedyne 28 lat. I mówi do mnie per "pani". To jest jakiś kosmos.

REKLAMA

Magda nie jest jedyna w swoim kryzysie. Coraz więcej osób, które przekroczyły 30. rok życia zdaje sobie sprawę, że nie należy już do "młodszego pokolenia" i nie każdy napotkany dorosły musi być starszy od nich.

- To bardzo ciekawe zjawisko psychologiczne - tłumaczy doktor Samuel Starzyński z Polskiej Akademii Nauk. - Dopiero jesteśmy w trakcie badań, ale roboczo nazwaliśmy to SWS - "Syndromem Wyparcia Starości". W grupie osób poddanych testom znaleźli się zarówno 35-latkowie, jak i 42-latki. Chociaż z czasem ten syndrom łagodniał, to wciąż istniał i trudno było go wyleczyć klasycznymi metodami. Będziemy musieli chyba wdrożyć terapię szokową.

Doktor Samuel zasugerował, by osoby cierpiące na SWS wysyłać na tygodniowe praktyki do agencji rekrutacyjnych. Chodzi o to, by mogły z bliska zobaczyć i poznać nadciągającą nową falę "młodego pokolenia". Być może takie zderzenie z rzeczywistością pozwoli im raz na zawsze pogodzić się ze swoim wiekiem.

A jeśli sami cierpicie na SWS, to pamiętajcie, że przynajmniej zawsze będziecie młodsi od królowej Elżbiety II.

To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.