
Pół-kobieta, pół-ryba i to na dodatek z mieczem - oto bezsensowna rzeźba, która nic nie wnosi, wyobraża stwora, który tak naprawdę nie istnieje, i jeszcze świeci gołym cyckiem, a dzieci patrzą. Mazowiecki Urząd Wojewódzki przedstawił właśnie nowy, lepszy projekt pomnika Warszawskiej Syreny. Tej prawdziwej.
- Syrena elektromechaniczna to eleganckie, praktyczne urządzenie akustyczne uruchamiane przez kompetentny organ, np. Wojewódzkie Stanowisko Koordynacji Ratownictwa - wyjaśnił ASZdziennikowi Konstanty Radziwiłł. - A nie jakaś rybobaba.
Nowa warszawska Syrena symbolizuje pamięć o ważnych rocznicach i pokazuje, że Warszawa, idąc z duchem czasu, nie zapomina jednak o historii. To także symbol tego, że mieszkańcy stolicy - czy dorośli, którzy żyją tu od lat, czy dzieci, które przyjechały w marcu spod Charkowa - są odważni i niestraszne im głośne, niespodziewane odgłosy.
Z nieoficjalnych informacji dowiadujemy się, że poprzednia Syrenka - wielka, uzbrojona baba, nazywana zdrobnieniem chyba dla niepoznaki - znika również dlatego, że mogła wzbudzać w kobietach agresję i wolę walki. Nowa ma wzbudzać w nich głównie wolę zatkania uszu, co jest zachowaniem o wiele bardziej godnym damy.
Wiadomo już, że pomnik stanie na cokole po starym, blisko Mostu Świętokrzyskiego i wejścia do stacji metra Centrum Nauki Kopernik. Jak wyjaśnia Urząd Marszałkowski:
- To dobre, bo gęsto uczęszczane miejsce. Będzie można z niego skutecznie nadawać komunikaty płoszące nadwiślańskie ptactwo i młodzież.
Nowa Syrena ma głośno wyć za każdym razem, kiedy jest coś do uczczenia. By uniknąć smutku i martyrologii, uruchamiana będzie niezależnie od tego, czy chodzi o tragiczną, czy o wesołą rocznicę lub święto. To także po to, żeby już nikt na dźwięk syren alarmowych w życiu nie pomyślał, że chodzi o jakiś alarm i trzeba się chować albo coś.
Prace nad demontażem starej i montażem nowej Syreny rozpoczną się lada dzień.
Żeby z pierwszym wyciem zdążyć na Dzień Dziecka.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
