
Plotki o nowym filmie Davida Lyncha zostały potwierdzone lub zdementowane po tym, jak David Lynch zdementował plotki o swoim nowym filmie. O co chodziło Davidowi Lynchowi? Nie wiadomo, ale czy to ważne? Lynch twierdzi, że nie jest od tego, by tłumaczyć to, co chciał powiedzieć. Wszystko zależy od słuchacza i jego interpretacji.
Zarzewiem sporu w obozie fanów Davida Lyncha były doniesienia o nowym filmie ich idola, który miałby pojawić się na tegorocznym festiwalu w Cannes.
Lynch szybko zaprzeczył, jakoby taki film w ogóle istniał.
- Nie mam żadnego nowego filmu. To tylko plotki. Tak to wygląda. Nic się nie dzieje - czytamy w nowym wywiadzie z reżyserem.
Część fanów Lyncha zinterpretowała te słowa bardzo dosłownie, ale nie wszyscy poszli na łatwiznę.
- To byłoby rażące uproszczenie - oburza się 34-letni Mateusz. - Ten wywiad wymyka się logicznej interpretacji. Sam Lynch często przyznaje, że stworzenie przejrzystej opowieści nie jest jego celem. Tak było też i tym razem. To dementi to wyraźne odwołanie do "Zagubionej autostrady" i napisania historii z równoległej rzeczywistości. Zdaniem Mateusza i tysięcy innych fanów Davida Lyncha, David Lynch dementując plotki o nowym filmie tak naprawdę chciał powiedzieć, że jego nowy film istnieje.
Twierdzą, że uważny i wnikliwy widz od razu zauważy, że moment, w którym David Lynch mówi "nie mam żadnego projektu, nie pokażę niczego w Cannes" to tak naprawdę ujawnienie udziału Laury Dern i Kyle'a MacLachlana w nowym, tajnym projekcie, który zostanie pokazany w Cannes.
- W pierwszych minutach wywiadu Lynch mówi, że "niektórzy myśleli, że to mój film, ale tak nie jest". Lych nie mówi jednak tutaj jako Lynch - podkreśla Mateusz. - To w rzeczywistości głos słuchacza, w którego wciela się bohater wywiadu. Lynch wypowiada swoim własnym głosem lęki swojego odbiorcy. Słyszymy więc tak naprawdę obawę widza, że nowy film Lyncha nie istnieje. To obawa irracjonalna, bo Lynch wyciągając ten lęk na światło dzienne obnażył go i rozbroił, a tym samym potwierdził, że nie ma logicznego uzasadnienia, bo nowy film Lyncha istnieje.
W dyskusji o nowym flimie Lyncha pojawiła się też trzecia frakcja.
Jej przedstawiciele twierdzą, że na 100 procent w Cannes będzie nowy "Top Gun" z Tomem Crusiem i to fajnie, bo właściwie każdy nowy film z Tomem Cruisem wygląda jak kolejna część "Mission Impossible" i zajebiście się to ogląda.
To jest ASZdziennik, ale pogłoski o nowym filmie Davida Lyncha nie są zmyślone. Albo są. To zależy od interpretacji.
