- Po co ja tu w ogóle przyszłam? - zapytała samą siebie 42-letnia Kasia z Wrocławia, stojąc przed otwartą szafą w sypialni. Minuty mijały, a kobieta starała się odtworzyć swoje kroki i tok myślenia, aby przypomnieć sobie, w jakim celu weszła do tego pokoju. Uznała, że to pewnie z przemęczenia więc poszła do kuchni po szklankę wody. I wtedy dotarło do niej, co się stało.

REKLAMA

To była niedziela jak każda inna. Kasia postanowiła zrobić naleśniki na obiad i wyciągając mąkę z szafy, zdała sobie sprawę, że wciąż jest w wyjściowych ubraniach. Ruszyła więc w kierunku sypialni, lecz gdy tylko przekroczyła próg kuchni, przepadła w niekończącym się tunelu prokrastynacji.

Jeszcze w korytarzu zaczęła ściągać z siebie jasny sweter. Niestety, przekładając go przez głowę, wytarła cały swój makijaż w kołnierzyk. By jak najszybciej pozbyć się plamy, pognała do łazienki i zanurzyła ubranie w zimnej wodzie. Uznała, że skoro już zaczęła pranie, może równie dobrze załadować pralkę. Wcześniej jednak musiała ją opróżnić, a aby to zrobić, musiała zdjąć suche pranie ze sznurków. W końcu została z całą stertą suchych ubrań w rękach i włączoną pralką.

Udała się więc do sypialni, by powkładać ubrania do szafy. W pokoju zdała sobie sprawę, że w zasadzie po coś tutaj szła, ale zupełnie nie pamiętała już po co. Skupiła się na układaniu ubrań. Niektóre wymagały przeprasowania, więc wyciągnęła deskę i żelazko i przygotowała sobie stanowisko do pracy.

Gdy już wszystkie ubrania znalazły się na swoim miejscu, świeże i wyprasowane, Kasia zwróciła uwagę na pościel, która również nie była zmieniana od kilku tygodni. A, że wśród wyciągniętego prania były świeże poszewki i prześcieradło, postanowiła dokończyć dzieło.

Cała ta praca mocno ją zmęczyła, poszła więc do salonu, by na chwilę odpocząć. Włączyła ulubiony serial i po chwili zdrzemnęła się. Ale tylko na godzinkę. Obudził ją głód, postanowiła więc szybko zamówić coś z chińskiej knajpki koło domu.

Gdy dostawca zadzwonił do drzwi, wzięła od niego pakunek, rozłożyła na stole i poszła do lodówki po coś do picia.

Wtedy zobaczyła stojącą na blacie mąkę i przygotowany blender.

Później dotarło do niej, że otworzyła drzwi dostawcy w samym staniku.

Zaklęła pod nosem i poszła do sypialni, aby założyć coś na siebie. I tak właśnie spotkaliśmy ją przy otwartej szafie, zastanawiającą się ponownie, po co tu właściwie weszła.

Gdy wróciła ze szklanką wody i zobaczyła otwartą garderobę, uznała, że to doskonały moment, żeby w końcu połączyć skarpetki w pary.

I tylko szkoda, że jedzenie jej wystygło.

To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.