
Z każdą minutą rosną szanse Polski na wygraną w meczu ze Szwecją - wynika z analiz "Przeglądu Sportowego". Jacek Sasin nadal nie napisał na Twitterze, że będzie kibicował naszej reprezentacji i że życzy piłkarzom powodzenia.
Rosną emocje kibiców przed barażowym meczem w Chorzowie. Spotkanie rozpocznie się dziś o 20:45, i jeżeli Jacek Sasin nie zabierze głosu w tej sprawie, Polska ma duże szanse na awans.
- Piłkarze są w dobrej formie psychicznej. Boimy się tylko jednego i nie jest to Zlatan Ibrahimović - zapewnia nas informator z PZPN. - Nerwowo śledzimy Twittera ministra Jacka Sasina, czy aby nie trzyma za nas kciuków i nie życzy powodzenia.
Jak podkreśla nasz rozmówca, reprezentacje Polski i Szwecji spotkały się ze sobą już 27 razy. Polacy wygrali osiem razy, ale w tak ważnym meczu tylko raz: w fazie grupowej Mistrzostw Świata w RFN w 1974 roku, kiedy drużyna Kazimierza Górskiego pokonała Szwecję 1:0.
- Jacek Sasin miał wtedy pięć lat i prawdopodobnie nie ciągnęło go do kibicowania tak bardzo, jak dziś - przyznaje nasz rozmówca. - Liczymy, że i tym razem znajdzie sobie inne zajęcie, przynajmniej do 20:45 i przez kolejne 90 minut.
Pełne napięcia oczekiwanie towarzyszy także kibicom, którzy w Jacku Sasinie dostrzegli najwyraźniej dwunastego zawodnika.
Kibicują mu, by obejrzał mecz w domowym zaciszu i nie na wszelki wypadek nie zbliżał się nawet do Chorzowa
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
