
Może się wydawać, że życie kleru przypomina wygodną codzienność przywódcy sekty: mówisz innym, jak żyć, oni ci usługują, i bez względu na to, co robisz, nie ponosisz żadnej odpowiedzialności, a przy tym żyjesz sobie na cudzym garnuszku bez strachu o własną przyszłość. Kardynał Dziwisz zwrócił jednak uwagę na drugą stronę medalu, bo najwyraźniej posługa kapłańska nie jest usłana różami.
REKLAMA
– Przede wszystkim chciałbym wam podziękować za wszystko, co robicie dla Boga i dla wspólnoty Kościoła. Nasza posługa dzisiaj jest niejednokrotnie kwestionowana. Rzadko mamy okazję zobaczyć jej konkretne efekty i owoce. Częściej słyszymy o tym, czego nam brakuje i czego nie potrafimy. W obliczu tego chciałbym wam dzisiaj powiedzieć jako wasz brat, że jesteście potrzebni, a praca, którą wykonujecie, ma ogromne znaczenie i sens nie tylko dla wierzących, ale i także, w pewien tajemniczy sposób, dla każdego człowieka dobrej woli.
Stanisław Dziwisz podziękował też zgromadzonym kapłanom "za miłość, która (...) w pokorze przyjmuje niedostatki i braki związane z naszym stylem życia i powołaniem".
Hmm, do tej pory do głowy by nam nie przyszło, że życie członków kleru może być takim poświęceniem i nieustanną drogą przez mękę...
...ale gdyby tak się zastanowić...
No nie, jakkolwiek byśmy na to nie patrzyli, nadal wszystko wskazuje na to, że Dziwisz jest po prostu oderwany od rzeczywistości i nie ma pojęcia o prawdziwych wyrzeczeniach i niedostatkach.
To jest ASZdziennik, ale to prawda.
