Fot. 123rf.com

W nocy z soboty na niedzielę przestawiamy zegarki z godziny 2:00 na 3:00. Dla tych trzech osób w Polsce, które cieszą się zdrowym i spokojnym snem, sen krótszy o godzinę nie stanowi żadnego problemu. A dla pozostałych 38 milionów, zmiana czasu to dobra wiadomość. Życiowe porażki będziemy rozpamiętywać o godzinę krócej.

REKLAMA

- Im jestem starszy, tym więcej czasu potrzebuję, by nocą odtworzyć wszystkie swoje niepowodzenia - przyznaje 46-letni pan Dariusz. - Nienawidzę swojej pracy i miasta w którym mieszkam, a każda moja decyzja, począwszy od wyboru kolegów w I klasie szkoły podstawowej, po dzisiejszy makaron ze szpinakiem na kolację, była błędem.

Pan Dariusz jest bardzo zmęczony ciągłem przewracaniem się z boku na bok i wspominaniem związków, które mu się nie udały, i przyjaciół, którzy go opuścili.

Dlatego bardzo cieszy się, że dzięki zmianie czasu będzie mógł robić to o godzinę krócej.

W podobnej sytuacji jest pani Wiktoria. Wiktoria ma 21 lat, ale już teraz może pochwalić się pokaźnym dorobkiem życiowych klęsk albo zdarzeń, które uważa za klęski.

- Normalnie to każdej nocy o 2:00 jestem dopiero na etapie lat 2015-2016 i powtórnego analizowania tej jednej rozmowy z takim Piotrkiem na szkolnej dyskotece. Leciało "Thinking Out Loud" Eda Sheerana i chyba chciał mnie poprosić do wolnego tańca, ale chyba źle go usłyszałam i powiedziałam, że dziękuję, ale nie palę - rozmyśla Wiktoria.

- Miło, że dziś przejdę od razu do roku 2017 i tego dnia, kiedy przyszłam do szkoły w spodniach od piżamy.

Zarówno pan Dariusz, jak i pani Wiktoria, planują niezależnie od wszystkiego wstać w niedzielę o godzinę wcześniej, by o tę samą godzinę wcześniej położyć się do łożka z niedzieli na poniedziałek.

Mają przecież straconą godzinę zmartwień i płaczu do nadrobienia.

To jest ASZdziennik, ale to prawda.