
To, co dla innych stało się powodem do radości, dla 38-letniego Patryka okazało się prawdziwym przekleństwem. Z jednej strony bowiem pogoda coraz bardziej zachęca do spacerów. Z drugiej, Patryk nie bardzo lubi spacerować wśród ludzi w liczbie mnogiej.
REKLAMA
38-latek bardzo lubi swoją pracę, bo pracuje z domu.
Jego biurko ustawione jest pod samym oknem, dlatego wystarczy, że spojrzy znad laptopa, aby dostrzec pojawiające się na krzewach pąki, radosne ptaszki, które figlarnie skaczą po gałązkach, czy soczyście zielone liście, które powoli przesłaniają widok szarych bloków po drugiej stronie podwórka.
Aż chciałoby się po pracy wyjść na zewnątrz.
Tyle że Patryk nie chce.
Wie doskonale, że znalazł się między Scyllą a Charybdą.
Jeśli zostanie w domu, zmarnuje kolejne śliczne popołudnie, promienie słońca na policzkach, widok biegających po parku piesków. I być może szansę na poczucie czystego szczęścia wynikającego z bliskości przyrody i jedności z naturą.
Jeśli jednak wyjdzie z domu, najpewniej natknie się na ludzi.
Jeśli zostanie w domu, zmarnuje kolejne śliczne popołudnie, promienie słońca na policzkach, widok biegających po parku piesków. I być może szansę na poczucie czystego szczęścia wynikającego z bliskości przyrody i jedności z naturą.
Jeśli jednak wyjdzie z domu, najpewniej natknie się na ludzi.
Nie wspominając już o tym, że samo wyjście z kamienicy może być niemożliwe, bo co chwilę słychać kolejnych sąsiadów krzątających się po korytarzu, a przecież nie zaryzykuje spotkania tej jednej starszej sąsiadki, która kilka miesięcy temu skrytykowała jego zwyczaj wynoszenia śmieci po 23:00.
Cóż. Wygląda na to, że i tym razem poczucie czystego szczęścia będzie musiało ustąpić miejsca wewnętrznemu spokojowi Patryka.
Ale może jutro się uda.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
