
Igrająca z ogniem 44-letnia Kasia wreszcie znalazła się wśród swoich. W trakcie kojącego zmysły i duszę 30-minutowego gorącego prysznica w końcu wyparowała i poleciała wprost do nieba.
REKLAMA
– To było do przewidzenia – mówi partnerka Kasi, 48-letnia Magda. – Choć na co dzień Kasia dbała o finanse i środowisko, wieczorami miała tendencję do długich, piekielnie gorących pryszniców. Mówiła, że w ten sposób zapomina o wszystkim, co złe i czuje się, jakby ktoś gorącą kołderką czesał jej włosy – dodaje Magda, wzruszając ramionami.
No i się doigrała.
Trudno stwierdzić, czy ewaporacja była boską karą za bezmyślne marnowanie wody, czy po prostu organizm Kasi tak uodpornił się na wysokie temperatury, że kobieta nawet nie odczuła stapiającego jej skórę wrzątku.
Szansa na to, że Kasia powróci do swojego dawnego życia w ludzkiej formie, jest nikła.
Jej historia może być przestrogą dla tych, którzy uwielbiają zmywać z siebie kurz codzienności, jednocześnie zastanawiając się, czy grozi im oparzenie trzeciego stopnia i czy paląca woda odwróci ich uwagę od problemów, które czekają na nich za drzwiami łazienki.
Jeżeli należycie do tych osób, wspomnijcie Kasię, kiedy następnym razem spadną na was niespodziewane kropelki deszczu.
Być może to właśnie ona próbuje wam podpowiedzieć, abyście nie popełniali jej błędu. Bez względu na to, jak jest kuszący.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
