Fot. 123rf.com

W Polsce przebywa Matt Shea - amerykański ultraprawicowy republikanin, oskarżony przez władze USA o terroryzm. Shea przyjechał do Polski by - jak ogłosił - zajmować się adopcją dzieci z Ukrainy. I zachęcamy do zachowania szczególnej ostrożności, bo ta sprawa jest bardzo dziwna.

REKLAMA

Zacznijmy od tego, że Matt Shea w Stanach Zjednoczonych indoktrynował młodych mężczyzn i werbował ich do grup paramilitarnych.

Wygłaszał przemówienia nawołujące do przemocy i zabijania. W jednym z manifestów opisał wypowiedzenie wojny wrogom: zwolennikom aborcji, małżeństw homoseksualnych. "Jeśli się nie poddadzą - zabij wszystkich". Potem tłumaczył się, że słowa zostały wyrwane z kontekstu i były "tylko" odwołaniem się do Starego Testamentu. Znamy to skądś.

Teraz kilka dni temu Shea przyleciał do Polski. I ogłosił, że będzie ratował osierocone dzieci.

Rzeczywiście W JAKIŚ SPOSÓB (ale do końca nie wiadomo, jaki - bo nie był ani organizatorem, ani np. kierowcą) - uczestniczył w ewakuacji ponad 60 dzieci z Mariupola. Potem dzieci trafiły do Kazimierza Dolnego i znalazły schronienie w Domu Dziennikarza. I tutaj robi się coraz dziwniej.

Shea ogłosił, że współpracuje z grupą Loving Families and Homes for Orphans z Teksasu.

Instytucja pod taką nazwą istnieje, ale nie jest zarejestrowaną organizacją adopcyjną. Nie ma jej np. na liście instytucji nadzorujących międzynarodowe adopcje.

O przybyciu do Polski Matta Shea napisał m.in. portal The Seattle Times. Dziennikarze rozmawiali z Weroniką Ziarnicką, współpracownicą burmistrza Kazimierza Dolnego,

- Pytałam go, co zamierza zrobić z dziećmi. Odpowiadał, że to jego sprawa — powiedziała portalowi Ziarnicka. - Czułam, że coś jest nie tak z tym człowiekiem, nie chciał nawet powiedzieć, jak się nazywa.

Shea ma swojego polskiego sojusznika w Pawle Chojeckim - założycielu Kościoła Nowego Przymierza w Lublinie. To w jego internetowej telewizji Shea promuje swoją akcję "ratowania dzieci".

Chojecki zaś słynie m.in. z tego, że nazywa papieża Franciszka "francą z Watykanu". Został skazany za obrazę Andrzeja Dudy, chciał kary śmierci dla Donalda Tuska, jest przeciwnikiem obecności Polski w UE, porównuje homoseksualizm do pedofilii i oczywiście uważa pandemię COVID-19 za spisek rządu Chin.

W komentarzach na temat jego działalności często pojawia się sekciarski vibe. W pewnym momencie od Chojeckiego odciął się nawet Marian Kowalski. Tak, TEN Marian Kowalski. O ruchu założonym przez Chojeckiego, obecnie ziomka Matta Shea, mówił tak:

- Kościół Nowego Przymierza stopniowo, ale skutecznie izoluje swych członków od rodzin i znajomych spoza grupy, ludzie ci pozbawiani są prywatności i podlegają nieustannej kontroli. Podsłuchiwanie i donosicielstwo są na porządku dziennym. Przywódca wyznacza trendy, mody, kobietom nie wolno dbać o siebie, a mężczyźni muszą harować na dziesięcinę – mówił Kowalski.

A jeżeli coś wygląda jak groźny kult, i nawet typy takie jak Marian Kowalski sugerują, że to groźny kult, to nie chcesz mieć z tym nic wspólnego. Tymczasem wygląda na to, że dzieci z Ukrainy będą miały z tym tworem dużo wspólnego. Czy tego chcą, czy nie.

Superważny głos w sprawie zabrała Anna Krawczak - specjalistka od tematu adopcji i pieczy zastępczej.

- Mamy więc sytuację, w której 60 dzieci z sierocińca w Ukrainie zajmują się "chrześcijanie z Teksasu", którzy przyjechali i powiedzieli, ze to zrobią. Jak pięknie! - pisze Krawczak. - Niespecjalnie wprawdzie wiem, który to punkt polskiej ustawy - a jesteśmy nadal w Polsce, nadal tu nie ma wojny i nadal działa prawo - pozwala na to, aby sześćdziesięcioro dzieci w pieczy przejęła randomowa organizacja z zagranicy, robiąc to na terenie Polski i podlegając przecież polskim przepisom, no ale nie wnikajmy, trwa przecież pożar.

Ważny wywiad z Krawczak na temat opieki nad dziećmi z Ukrainy można przeczytać tutaj.

I żeby było jasne: dzieci z Mariupola są w tej chwili bezpieczne i mają dobrą opiekę - zapewnia tak burmistrz Kazimierza Dolnego.

I tak: kontrole w Kazimierzu Dolnym potwierdzają, że dzieci z Mariupola mają się dobrze. Lokalne władze czuwają nad ich dobrem i nie pozwolą zrobić im krzywdy.

I tak, czasami okropnym ludziom (a Matt Shea jest okropnym człowiekiem) zdarza się zrobić coś dobrego. Bywa.

Ale jeżeli jest choć cień ryzyka, że dzieciom może stać się krzywda i zostaną wmanewrowane w dziwne twory Matta Shea i Pawła Chojeckiego - to trzeba sprawę nagłaśniać i apelować o systemowe rozwiązanie sprawy opieki nad samotnymi dziećmi z Ukrainy.

To jest ASZdziennik, ale to prawda.