
Kumpel Putina, a także patriarcha Moskwy i całej Rusi, podczas nabożeństwa podzielił się swoimi przemyśleniami na temat "specjalnej operacji wojennej" w Ukrainie. I tak, jego zdaniem, wojna jest "jedynym słusznym wyborem", a agresja Rosji jest wynikiem represji w stosunku do Donbasu, który po prostu dba o chrześcijańskie wartości i nie godzi się na organizację "parad gejów". Czegoś jeszcze nie rozumiecie?
REKLAMA
– Od ośmiu lat podejmowane są próby zniszczenia tego, co istnieje w Donbasie – mówił duchowny – a tam istnieje odrzucenie tak zwanych wartości, które są dziś oferowane przez tych, którzy roszczą sobie prawo do władzy światowej. Dziś jest test na lojalność tego rządu, swoista przepustka do tego "szczęśliwego" świata, świata nadmiernej konsumpcji, widzialnej "wolności".
– Test jest bardzo prosty, a jednocześnie straszny. To parada gejów. Żądania od wielu osób zorganizowania parady gejów są sprawdzianem lojalności wobec bardzo potężnego świata. Wiemy, że jeśli ludzie lub kraje odrzucają te żądania, to nie wchodzą w ten świat, stają się dla niego obcy.
Wspaniałomyślnie dodał też:
– Nikogo nie potępiamy, nikogo nie wzywamy do wejścia na krzyż, ale po prostu mówimy samym sobie: będziemy wierni Słowu Bożemu, prawom Bożym, prawu miłości i sprawiedliwości, a jeśli zobaczymy złamanie tego prawa, nigdy nie pogodzimy się z tymi, którzy takie prawo niszczy, między innymi zacierając granicę między świętością a grzechem, a tym bardziej z tymi, którzy propagują grzech.
Czujecie się już zastraszeni?
No. My też.
To jest ASZdziennik, ale to prawda.
