Fot. Marek Berezowski/Reporter, rp.pl

Wulgaryzacja debaty publicznej? Nieobyczajne lżenie przeciwników politycznych? Szafowanie grubymi słowami, których dżentelmen nie używa nawet w samotności? O to wszystko można dziś oskarżać Szymona Hołownię, lidera partii Polska 2050. W rozmowie z "Rzeczpospolitą" nakazał Przemysławowi Czarnkowi "odpimpilimtać się od jego dzieci".

REKLAMA

Gdy w rozmowie z Jackiem Nizinkiewiczem pojawił się temat ustawy zwanej "Lex Czarnek", Szymon Hołownia nie potrafił powściągnąć języka.

- To są nasze dzieci, a nie ministra Czarnka. I ja bym serdecznie go prosił, aby się na przyszłość od moich dzieci był łaskaw odpimpilimtać - powiedział wulgarnie polityk, nie bacząc na to, że jego rozmowę mogą czytać damy lub niepełnoletni.

W sejmowych kuluarach krążą plotki o tym, że Hołownia na co dzień chętnie używa także innych grubych słów, które budzą trwogę w kolegach i koleżankach. Polityk miał m.in. kazać Donaldowi Tuskowi "spimpitapilipać" w kwestii prób sklejenia PO i Polski 2050, a Magdzie Biejat poradzić, by "wypitapimpampiła z tą aborcją na życzenie".

Zwolennicy Lewicy podkreślają, że to ostatnie nie przeszkodziło Hołowni pokazywać się podczas protestów aborcyjnych z hasłami "wypimpitalać" czy "odpimpilipampitajcie się od naszych macic". ASZdziennik próbował porozmawiać na ten temat z Szymonem Hołownią, ale ten bez przebierania w słowach kazał nam spimpipapampilipampitalić.

Obrońcy nowego standardu (a może raczej: braku standardów?) w debacie publicznej, który najwyraźniej usiłuje wprowadzić polityk, podkreślają jednak, że jego wulgarny język nie jest pozbawiony zalet - zwłaszcza w tak zaciętej walce, jaką dziś prowadzi opozycja z PiS.

Zelżony i pohańbiony Czarnek w końcu raz na zawsze się odpimpilimta.

To jest ASZdziennik. Trochę zmyśliliśmy, ale cytat z wywiadu z Hołownią jest prawdziwy.