
Często pytacie nas* (*tak naprawdę nikt nie pyta), jak wygląda nasz zwykły dzień. Jako przedstawicielka podłych liberalnych konkubin bez sumienia – odpowiadam.
REKLAMA
Rano:
Budzimy się przy naszym stałym bezbożniku albo przy przypadkowej osobie, z którą tym razem spędziłyśmy noc. Zwykle nie pamiętamy ich imion, więc zwracamy się do nich per "gościu" albo "mordo".
Odbywamy poranną toaletę, po czym albo nie malujemy się wcale, albo malujemy się tak mocno, żeby wszyscy wiedzieli, jakimi jesteśmy anarchistkami (choć jednocześnie straszne z nas komuchy).
Wychodzimy do pracy albo pracujemy z domu, bo NIENAWIDZIMY TRADYCYJNYCH WARTOŚCI!!!
W pracy:
Spędzamy osiem godzin, wylewając swoje frustracje i żale oraz wydając osądy na temat ludzi, o których nie mamy zielonego pojęcia, a którzy przecież niczym nie zawinili. Uwielbiamy generalizować, nie brać pod uwagę subtelnych czynników wpływających na konkretna sytuację, upraszczać, ignorować kontekst. Po co myśleć? Wolimy się znęcać i nienawidzić.
W przerwie na lunch wydajemy mnóstwo pieniędzy w restauracjach. Możemy sobie na to pozwolić, bo zarabiamy kupę kasy, pisząc pod dyktando tych, którzy akurat najwięcej nam płacą.
Ze współpracowni_kami urządzamy konkursy na najszybsze deptanie po fladze i najskuteczniejsze obrażanie uczuć religijnych. Wygrywają wszyscy, bo komunizm.
Wieczorem:
Zamawiamy wegańskie żarcie. Zwierzęta szanujemy bardziej niż ludzi, ale tylko na pokaz.
Bawimy się w dwa ognie z szatanem. Jest zabawny.
Odprawiamy czarną mszę. Szatan płaci nam za kolejne propagandowe artykuły, które mają na celu zniszczyć tych, którzy nam podpadli.
Godzinami płaczemy do miski, bo jak tak można pisać dla ASZdziennika. Czy jest już za późno, aby się nawrócić?
Łzy przelewamy do wanny i bierzemy kąpiel.
Wychodzimy na imprezę do Planu B, gdzie po pijaku śmiejemy się z wszystkich, których uważamy za gorszych od siebie. Nie śpimy.
W pracy:
Wieczorem:
I tak jakoś zlatuje kolejny dzień jako libslut.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone. Tak naprawdę świat nie jest czarno-biały.
