Fot. 123rf.com

28-letnia ̶Z̶o̶s̶i̶a̶ Tosia z Warszawy została postawiona przed wyborem niemożliwym. Choć od dłuższego czasu myślała o kupnie własnego mieszkania, ostatnie dni wywróciły wszystko do góry nogami. Okazało się, że za kwotę zbliżoną do wymaganego wkładu własnego kobieta mogłaby wylicytować partię szachów z Marcinem Dorocińskim na rzecz WOŚP.

REKLAMA
W podjęciu tak ważnej decyzji nie pomaga fakt, że na na koncie oszczędnościowym Tosi zostało 615 złotych i 6 groszy, a kwota na aukcji sięga już prawie 20 tys. złotych.
– Dobrzy znajomi zaproponowali mi nawet, że sami wezmą chwilówkę, aby wesprzeć mnie w tej trudnej sytuacji – wyznaje ASZdziennikowi 28-latka. – Co prawda nie miałam w planach brania kredytu na wkład własny wymagany do wzięcia jeszcze większego kredytu, ale im dłużej o tym myślę, tym bardziej skłaniam się jednak ku licytacji. A moje kupno mieszkania przecież i tak nie pomogłoby Wielkiej Orkiestrze.
Rzeczywiście, pełny dochód z aukcji trafi na rzecz fundacji WOŚP. Jak zapewnia Tosia, w takich okolicznościach dalsze oszczędzanie na własną nieruchomość byłoby niezwykle egoistycznym posunięciem.
– Grosz do grosza i myślę, że udałoby mi się zebrać potrzebne 20 tysięcy złotych – myśli głośno kobieta. – Mogłabym też poprosić szefa o zaliczkę... na najbliższe 6 miesięcy...
Zdaniem Tosi, wylicytowanie spotkania z Marcinem Dorocińskim przysłużyłoby się dobru ogółu. Konto fundacji pomagającej chorym dzieciom zwiększyłoby się o pokaźną kwotę, aktor mógłby pograć w szachy, a Tosia miałaby okazję porozmawiać o pieskach z osobą, która zdaje się szczerze lubić pieski.
Pozostaje tylko kwestia tego, czy kobieta wytrzymałaby bez wody, prądu i jedzenia przez następne pół roku. Ale to jest na pewno do zrobienia.
To jest ASZdziennik. Sytuacja Tosi została całkowicie zmyślona, ale aukcja istnieje naprawdę.