Fot. Artur Szczepanski/Reporter

Dziś usłyszałyśmy o Agnieszce, 37-latce, która zmarła w szpitalu w Częstochowie. Agnieszka trafiła do szpitala w pierwszym trymestrze ciąży bliźniaczej. Jeden z płodów obumarł, a ona już po tym przez tydzień leżała z nim w macicy, bo lekarze czekali, aż obumrze drugi. Oświadczenie w tej sprawie wydał właśnie szpital.

REKLAMA
I wychodzi na to, że wszystko zrobili świetnie, bo po prostu troszczyli się o dzieci.
Pełne stanowisko Dyrekcji Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. Najświętszej Maryi Panny znajdziecie tutaj. A poniżej sformułowania, które nigdy nie powinny się w nim znaleźć.
"Po tym jak nastąpił zgon pierwszego dziecka przyjęte zostało stanowisko wyczekujące, z uwagi na to, że była szansa aby uratować drugie dziecko" - czytamy w oświadczeniu. Przypominamy, że pod mylącym hasłem "dziecko" kryje się tutaj płód niezdolny do rozwoju poza macicą, poczęty mniej niż 14 tygodni temu. Kobieta - Agnieszka - miała natomiast 37 lat, własne życie, plany, marzenia, pasje i rodzinę, w tym troje innych, całkiem żywych i urodzonych już dzieci.
Nie wiemy, jak lekarze - tak bystroocy, jeśli chodzi o ocenianie szans drugiego płodu - szacowali szansę na uratowanie swojej właściwej p a c j e n t k i.
"Podkreślamy, iż personel Szpitala podjął wszystkie możliwe i wymagane działania,
które miały na celu ratowanie życia dzieci oraz pacjentki" - stwierdza w dalszej części szpital, wymieniając życia w intrygującej kolejności sugerującej priorytety lekarzy. Jak pisze rodzina, wśród ważnych działań miało znaleźć się m.in. wezwanie księdza do martwych płodów.
Nie wiemy, odkąd w literaturze medycznej (bo w przypadku, kiedy kobieta mówi o własnej ciąży, jest oczywiście inaczej) słowa "płód" i dziecko" można sobie mieszać, jak komu serce dyktuje. Wiemy za to, że hasło "dziecko" ewokuje obraz bliższy niemowlęciu z reklamy pieluszek niż temu, czym naprawdę jest 8- czy 10-tygodniowy płód. Wiemy też, że skrajna prawica chce, żebyśmy właśnie tak wyobrażali sobie płody - jak gotowe, kształtne i pulchne b o b a s y, które są dużo ważniejsze od noszących je dorosłych kobiet.
I chce nam się płakać, że w takiej kwestii portal satyryczny musi pouczać szpital.
Trzymajcie się i odwagi, kochane dziewczyny w ciąży.
To jest ASZdziennik, ale oświadczenie szpitala nie jest zmyślone. Jeśli jesteś w ciąży i czujesz, że twoje życie lub zdrowie jest zagrożone, zadzwoń do Federy pod 22 635 93 95 albo do którejś z posłanek Lewicy tworzących Poselską Sieć Ratunkową (na linkowanej tutaj stronie są ich telefony). Wyegzekwują w szpitalu twoje prawa albo znajdą ci lepszą opiekę. Nie jesteś sama.