
Jeżeli istniałby konkurs na najgorszego organizatora imprez, to Zespół Szkół Nr 1 im. św. Rafała Kalinowskiego w Krakowie z pewnością mógłby zawalczyć o podium. Nic więc dziwnego, że uczniowie nie chcą brać udziału w studniówce na warunkach tej dyrekcji.
REKLAMA
Nietypową sytuacją uczniów podzieliła się na Facebooku Alina Czyżewska z Sieci Obywatelskiej - Watchdog Polska, gdzie pisze m.in.
"O co chodzi? Uczniowie rezygnują z udziału studniówce, w której organizatorzy (grupka rodziców, nie konsultujący się z innymi ani z uczniami) przy akceptacji dyrektorki, wykastrowali młodzież nie tylko z wpływu i możliwości współorganizacji, ale także pozbawiają młodych ludzi ich praw za ich własne pieniądze. I w ogóle naruszają zasady współżycia społecznego i powszechnie obowiązujące prawo" - pełen wpis można znaleźć poniżej.
Sytuację zauważył i skomentował też krakowski sędzia i karnista Maciej Czajka, pisząc:
"Po znajomości (Kraków) i @SiecObywatelska. Trochę dla dowcipu, a trochę z przerażeniem - jak (nie) organizować studniówki. #legaltt Są szeroko pojęte akcenty karne (i cywilne) Zachęcam".
Ale nie ma tego złego, bo jeżeli ktoś decyduje się na to, by nie iść na studniówkę, to poniżej znajdzie 5 płynących z tego korzyści.
1. Można być w tym miejscu gdzieś indziej.
2. Nie trzeba zakładać na siebie sukni i garniturów tylko po to, by ktoś inny oceniał nasz wygląd. Luźny dres zawsze wygra z marynarką i krawatem oraz ciasną sukienką z cekinami. Takie są fakty.
3. Nie trzeba patrzeć, jak twoja sympatia tuli się do kogoś innego.
4. Nie trzeba uczyć się tańczyć poloneza, którego przyjdzie później tańczyć nigdy.
5. Można w tym czasie zrobić konkurencyjną imprezę ze znajomymi, gdzie żaden nauczyciel nie będzie fukał, że coś mu się nie podoba, BO GO TAM NIE BĘDZIE.
Fakty.
To jest ASZdziennik, ale chyba niczego nie zmyśliliśmy.
